Perfumy w kamieniu.

kwietnia 30, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 13 Comments

Miesiąc temu kupiłam na stronie Helfy.pl perfumy w kamieniu. Perfum nie powinno kupować się w ciemno bo nie wiadomo czy będzie nam odpowiadał zapach. Kupiłam te perfumy głownie dlatego że podobało mi się ich orientalne opakowanie które teraz świetnie komponuje się z innymi "orientalnymi" rzeczami w moim pokoju. Normalnie perfumy te kosztują 29zł, mnie skusiła do ich kupienia promocja, dzięki której zakupiłam perfumy za 19zł. Zapach perfum to Neroli ( niby to damski zapach, dla pewnej siebie kobiety) dla mnie pachnie raczej bardziej męsko. Niestety żadnemu mężczyźnie w moim otoczeniu ten zapach się nie spodobał więc póki co stoją nieużywane. Myślę że kiedyś je zużyje i zrobię sobie własne olejowe perfumy i umieszczę je w tej pięknej ręcznie rzeźbionej szkatułce



      

 Skład: 
wosk pszczeli
, wyciąg z aloesu, olej jojoba , olej z kiełków pszenicy , naturalne olejki eteryczne, czyli nic sztucznego jedynie same naturalne rzeczy

Perfumy są na bazie olejków, i nie zawierają alkoholu dzięki czemu nie wysuszą skóry a dodatkowo będą ją nawilżać.
Szkatułka pięknie komponuje się ze słoniem indyjskim którego kupiłam za chyba 7zł w Biedronce podczas Orientalnego tygodnia który organizowała kiedyś biedronka . Słoń jest ciężki również wykonany z kamienia, w środku znajduje się jeszcze wyrzeźbiony mały słonik którego niestety nie udało się uwiecznić na zdjęciu.



Słoń i perfumy pięknie komponują się z kominkiem:). Dawno temu dostałam od mamy kominek i od tego czasu uwielbiam wszelkie kadzidełka i olejki eteryczne ( mam już ich małą kolekcję którą kiedyś na pewno przedstawie blogu). Bardzo lubię kiedy ich zapach unosi się w pokoju.
A tak właśnie wygląda moja mała "orientalna" kolekcja (olejek który stoi obok kominka to zapach orientalny:).







13 komentarze:

Naturalna stylizacja włosów - żel lniany

kwietnia 26, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 5 Comments

Dziewczyny z kręconymi włosami wiedzą jak ważne jest utrwalenie fryzury, i skrętu włosów żeby włosy wyglądały ładnie, a loczki były zbite w małe grupy. Szukamy różnych sposobów na utrwalenie, kupujemy żele drogeryjne których składy często nie są odpowiednie dla naszych włosów, zawierają np wysuszający włosy alkohol denat i różnego rodzaju silikony. Dlaczego więc nie spróbować pójść w kierunku naturalności? Bardzo prostym do przygotowania, naturalnym stylistą włosów jest żel lniany. Przygotowujemy go z normalnych kupionych w sklepie spożywczym ziarenek lnu. Dodaje włosom blasku, utrwala, nawilża.

Przepis:
2 łyżi lnu
pół szklanki wody
dla lepszego nawilżenia można dodać np sok z aloesu albo wywar z lipy
gotujemy 15 na wolnym ogniu, aż len zgęstnieje 
odcedzamy ( jeżeli będzie za gęste i ciężko będzie odcedzić to dolewamy trochę wody żeby łatwiej było oddzielić ziarenka)
Po oddzieleniu otrzymamy tzw. "glut lniany" czyli nasz żel :)
Należy przechowywać go w lodówce najlepiej w szklanym pojemniczku, to pomoże zachować mu świeżość do 2 tygodni.


 


Żel może być dla niektórych włosów za mocny, wobec tego zamiast żelu można zrobić wodę lnianą.

Przepis:
Łyżkę siemienia zalewamy 200 ml gorącej wody, parzymy pod przykryciem. Kiedy się zaparzy wodę przelewamy np do pojemniczka z atomizerem i spryskujemy włosy po myciu. Pozostawiamy do wyschnięcia. Woda lniana również może trochę usztywniać włosy ale jest o wiele słabsza od żelu.

Dla dziewczyn zarówno z prostymi jak i kręconymi włosami polecam nawilżające płukanki lniane.
Płukankę robimy w bardzo prosty sposób.
Przepis:
Łyżkę siemienia lnianego zalewamy gorącą wodą (300ml lub więcej) czekamy aż się zaparzy (możemy dodać dla większego nawilżenia  np soku z aloesu) polewamy nią włosy po ostatnim płukaniu. Jeżeli boimy się usztywnienia włosów można po płukance opłukać włosy odrobiną wody.

A na koniec mała historyjka :)
Kiedyś w sklepie fryzjerskim szukałam czegoś do stylizacji włosów kręconych, weszłam tam z ciekawości. Pytam Pani w sklepie czy ma coś do stylizacji moich włosów z możliwie naturalnym składem, a Pani odpowiedziała że tak żel lniany z aloesem za ponad 40zł. Uśmiechnęłam się i powiedziałam jej "Żel lniany za taką cenę ? To wolę iść do sklepu spożywczego, kupić paczkę siemienia i zrobić żel lniany za kilka złotych, aloes mam na parapecie więc i z aloesem będzie. Pani dziwnie na mnie popatrzyła i już się nie odezwała. 

Czasem jak widać warto zainteresować się przepisami naturalnych kosmetyków, które znajdują się w sieci :)


5 komentarze:

Błyszczyk w pomadce

kwietnia 25, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 18 Comments

Kolejna rzecz Firmy fm a w zasadzie dwie rzeczy, które mnie urzekły:) Są nimi pomadki w odcieniach
-Pichy Rose
-Cndy Pink
Polubiłam te pomadki za dość naturalny kolor który pozostawiają na ustach i za to że nie wysuszają mi ust a nawilżają je. Pomadkę Pichy Rose pokazała mi ciocia, bardzo spodobał mi się naturalny efekt jaki pozostawiła na moich ustach, kolor był bardzo delikatny lekko różowy i połyskujący wyglądała jak błyszczyk. Ponieważ już wtedy mi się spodobała to kupiłam ją przy następnym zamówieniu, nie mogłam się zdecydować na kolor, ( w katalogu były 2 róże ) więc zamówiłam oba :) I tak oto znalazła się u mnie również druga pomadka. Candy Pink jest troszkę ciemniejsza i bardziej różowa, mimo że wolę tą delikatniejszą a siebie wolę w brązach i czerwieniach, (chociaż chyba bardziej pasują do mnie róże) czasem lubię pomalować nią usta tak dla rozjaśnienia i dodania sobie trochę wiosennego koloru:). Pomadka Pichy Rose bardzo przypadła do gustu mojej mamie, która praktycznie zaraz mi ją zwinęła do swojej kosmetyczki. Na szczęście również mam do niej dostęp :).

Pomadki mają bardzo przyjemne czarne opakowanie z jednej strony z ładnym złotym zdobieniem, a z drugiem ze złotym napisem.



Na zdjęciu poniżej nie widać dużej różnicy w kolorach, w rzeczywistości też nie bardzo się różnią ale na ustach jednak widać różnicę.



Na tym zdjęciu różńica jest bardziej widoczna :)
(Z lewej strony jest Candy Pink a z prawej Pichy Rose)



Niestety nie udało mi się zrobić wyraźnego zdjęcia jak te pomadki wyglądają na ustach a zdjęcie jak wyglądają na dłoni jest trochę niewyraźne no ale trudno, myślę że widać różnicę między nimi. Efekt pomadki Pichy Rose( jaśniejsza) jest bardzo subtelny tak jak pisałam wygląda raczej jak błyszczyk na ustach, natomiast pomadka Candy Pink(ciemniejsza) jest wyraźniejsza i wygląda na ustach jak pomadka delikatnie muśnięta błyszczykiem. Błyszczące drobinki które wiać na zdjęciu poniżej nie są aż tak bardzo widoczne na ustach. Zdjęcie poniżej było robione z lampą błyskową więc blask jest większy.



Obie pomadki mają solidne opakowania i nie łamią się. Jedna z pomadek już wielokrotnie mi upadła i nadal na szczęście nic się z nią nie stało. Pomadki pachną ładnie owocami a "smakują" trochę cytrynowo, ja akurat nie lubię takich "smaków" w pomadkach bo smakują tak chemicznie, ale nie jest najgorszy :). Każda z nich w katalogu kosztuje 25zł. Można kupić dobre pomadki za mniejsze pieniądze, ale i ta cena według mnie nie jest zbyt wygórowana :). Myślę że są godne polecenia. W szczególności dla tych z was które lubią uczucie "błyszczyka" na ustach, lubią malować usta, a nie lubią uczucia "suchej pomadki". W końcu jest to pomadka z błyszczykiem :). Ta ciemniejsza niestety czasami podkreśla suche skórki na ustach ale mimo tego ładnie wygląda.
 

18 komentarze:

Olejowanie włosów Olejek Amla

kwietnia 22, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 10 Comments

Uwielbiam wszystko co orientalne, kiedy dowiedziałam się że można kupić olejki indyjskie zaczęłam szukać ich w internecie i stacjonarnie. Stacjonarnie znalazłam ale nie do końca te o które mi chodziło. Pierwszym moim olejkiem indyjskim jaki zakupiłam był olejek Amla Gold. Znalazłam na internecie ten olejek o pojemności 50ml za okł 4/5 zł. Kupiłam wtedy 3 takie olejki jeden dla mamy, drugi zamówiła sobie moja przyjaciółka a 3 był dla mnie ( a 4 dokupił mi chłopak:). Dużo naczytałam się jak to indyjskie olejki strasznie śmierdzą i trochę się obawiałam jego zapachu. Jednak po odkręceniu poczułam kwiatowo-słodki zapach który bardzo mi się spodobał. Do dzisiaj uwielbiam zapach tego olejku. Kiedy jeszcze nie wiedziałam jak pachnie jaśmin to właśnie tak wyobrażałam sobie jego zapach (takjak pachnie ten olejek).

Po zużyciu całej buteleczki postanowiłam zkupić olejek w większym rozmiarze. Za dużą butlę zapłaciłam 20 zł za 200 ml. Dostępne są jeszcze butelczki o pojemności 100ml, 300ml.

Olejek zamknięty jest w plastikowej butelce z dość dużym otworem przez który niestety można wylać za dużo produktu. Jest zakręcany wygodną nakrętką z logiem firmy. Olejek jak widać na zdjęciu jest zielony, jednak barwienia włosów nie zauważyłam, ale raczej ciężko miałabym to zobaczyć ponieważ mam dość ciemne włosy. Olejowałam nim zarówno włosy jak i skórę głowy. Olejek ma za zadanie odżywić włosy, wzmocnić je, zapobiec wypadaniu i przyspieszyć ich wzrost. Moje włosy polubiły ten olejek, lekko podbija mi skręt. Natomiast zmniejszonego wypadania i przyspieszenia porostu nie zauważyłam. Kiedy go kupiłam chyba aż tak mi na tym nie zależało więc nie zwracałam na to uwagi, bardziej zależało mi na odżywieniu włosów. Nie powodował jednak wzmożonego wypadania co bardzo mnie cieszyło. Włosy olejowałam na całą noc przed każdym myciem regularnie przez  2 miesiące.






Skład:

Mineral oil (Paraffinum liquidum), Canola oil, Elaeis guineensis oil, Phyllanthus emblica & Lawsnia inermis Extract, Perfume, Prunus amygdalus dulcis oil, Phenyl Trimethicone, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Rosmarinus officinalis oil, Tertiary Butyl Hydroquinone, D & C Yellow No. 11 (CI 47000), D & C Green No. 6 (CI 61565), D & C Red No. 17 (CI 26100). (22.07.2011)


Niestety w składzie jest parafina, która nie każdemu musi pasować. Mnie nie przeszkadzała jednak jakoś bardzo. Poza parafiną w składnie jest olej ze słodkich migdałów, wyciąg z owoców amli, oraz ekstrakt henny. Olejek ma za zadanie wzmocnić włosy, dodać im blasku i zdrowego wyglądu. Jeżeli chodzi o blask i zdrowy wygląd to faktycznie jest to zauważalne przy dłuższym stosowaniu, a blask widoczny jest już po pierwszym użyciu. Natomiast jeśli o wzmocnienie chodzi to powinno się olejek wsmarować w skórę głowy żeby wzmocnić włosy od nasady i zapobiec ich wypadaniu, ale jeśli nasza skóra jest skłonna do "zatykania" to lepiej darować sobie nakładanie tego olejku na skórę głowy, bo może spowodować większe wypadanie. Co prawda u mnie się tak nie działo, ale wiadomo każdy jest inny i na dany produkt może zareagować inaczej. Ten olejek świetnie sprawdził się na końcówkach moich włosów, które często są bardzo suche. Nie używam go już regularnie, bo moje włosy lubią zmiany, (regularnie olejuję tylko skórę głowy ale innym olejkiem o którym też niedługo napiszę) a do tego nie wymagają już tak częstego olejowania jak kiedyś.

+ cena
+ zapach
+ wydajność
+ dodaje blasku, podbija skręt
+ odżywia włosy

- dostępność ( ciężko dostać go stacjonarnie )
- parafina w składzie 



10 komentarze:

Kompozycja świąteczna z życzeniami :)

kwietnia 19, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 2 Comments

Z okazji Świąt Wielkanocnych nie będę się rozpisywać, chciałam jedynie wam wszystkim życzyć WESOŁYCH, ZDROWYCH i RADOSNYCH Świąt spędzonych w rodzinnym gronie:) No i oczywiście mokrego dyngusa:)

A przy okazji chciałam się pochwalić moją kompozycją świąteczną :)



 


Wesołych Świąt :)

2 komentarze:

Jak wyglądają moje włosy na 2 dzień po myciu

kwietnia 16, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 26 Comments

Wszyscy zazwyczaj zamieszczają zdjęcia włosowe w dniu po myciu. Wtedy włosy są dobrze ułożone, ale kto wstawia zdjęcia na 2 dzień po myciu ? Niewiele osób bo zazwyczaj włosy w kolejne dni po myciu nie wyglądają już tak dobrze. Moje włosy jak każde mają swoje dobre i złe dni. Czasem zaraz po myciu można zaobserwować BHD i wyglądają nie do końca tak ładnie jakbym tego chciała, a czasem wyglądają pięknie a na 2 dzień są lekko oklapnięte, albo już lekko spuszone. Moje włosy jednak trochę odbiegają od "norymy" kręconych włosów. Zazwyczaj kręcone włosy mają piękny skręt w dniu mycia, a na następny dzień skręt jest już rozluźniony, włosy spuszone albo odgniecione. Nie jest to jednak regułą :). Dlaczego napisałam że moje włosy odbiegają od normy ? A no dlatego że mimo tego że łatwo się odgniatają od gumki, czy podczas spania, to czasem (nawet dość często:p) zdarza się że moje włosy na 2 dzień po myciu nabierają lepszego skrętu niż zaraz po myciu.
A oto dowód ( zdjęcia specjalnie powiększyłam):
Poniżej włosy w dniu mycia, całkiem już wyschnięte, schły naturalnie




Włosy na 2 dzień po myciu nie były rano "reanimowane" w żaden sposób. Nie robiłam z nimi nic, wstałam rano zarzuciłam do tyłu i nic więcej :) Moje włosy lubią być pozostawione samym sobie. U mnie nie sprawdza się żadna z wielu metod reanimacji włosów rano, zawsze po takich reanimujących zabiegach włosy muszę spiąć bo nie wyglądają dobrze. (Metody reanimowania włosów postaram się niedługo opisać). Jedyny rodzaj reanimacji jaki moim włosom pasuje to całkowite ich zmoczenie nałożenie odżywki i pozostawienie ich do wyschnięcia. Jednak nie chce mi się robić tego codziennie, tym bardziej że i tak muszę myć je tak co 3 dni. Włosy na zdjęciu poniżej były lekko odgniecione po spaniu i rozdmuchane przez wiatr, przez co na górze i już lekko spuszone ale końce skręcone w spiralki. Na zdjęciach nie widać aż takiej różnicy w skręcie, ale w rzeczywistości było ją widać. Zdjęcie jest niestety lekko dołem rozmazane i zamglone wiec to też utrudnia zobaczenie różnicy.



A tu najgrubsza spiralka jaka zrobiła mi się na 2 dzień :) na zdjęciu wyżej widać ją wyraźnie po prawej stronie :)




Na 3 dzień niestety włosy były już (jak zazwyczaj na 3 dzień po myciu :p) niewyjściowe bardzo spuszone i musiałam je związać w kucyk,(nie miał mi kto zdjęcia zrobić) jednak spiralki na końcach nadal się pięknie trzymały, na nie zawsze można liczyć:p.

26 komentarze:

Maska drożdżowa Babuszki Agafii

kwietnia 14, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 13 Comments


Pierwszą maskę Agafii kupiła mi mama podczas wspólnych zakupów kilka miesięcy temu w moim ulubionym sklepie zielarsko-kosmetycznym, kosztowała 20zł za 300ml, można ją również zakupić przez internet za prawie taką samą cenę. To już moje drugie opakowanie tej maski więc spokojnie i z czystym sumieniem mogę ją zrecenzować :)
Maska zapakowana jest w okrągły pojemniczek z odkręcaną nakrętką.  Pod wieczkiem kryje się plastikowa nakładka która zapobiega przed wylaniem się produktu. Po odkręceniu i odsłonięciu plastikowej nakładki myślałam że poczuję zapach drożdży którego nie lubię i będę musiała go znosić przy każdym użyciu. Na szczęście maska bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Zapachem przypomina ciasteczka, pachnie tak ładnie, że mam ochotę ją zjeść :).






Maskę nakładałam głównie na skórę głowy, licząc na przyspieszenie porostu i zmniejszone wypadanie. Nakładałam ją prz każdym myciu czyli co 2/3 dni, na długość nałożyłam może ze 2 razy. Wystarczyło mi jej na cały miesiąc i zostało mi jej jeszcze na kilka użyć. Ma dość rzadką i lekko lejącą się konsystencję. Producent zaleca trzymanie maski przez 1-2 min ja jednak trzymałam ją o wiele dłużej 15-30 min, bo przy tak krótkim czasie o jakim pisze producent maska nie ma szans za wiele zdziałać.




Zrobiłam zdjęcie opisu  na opakowaniu nie wiem czy dobrze będzie widać napisy więc zamieszczam link do opinii na KWC gdzie znjdziecie dokłady opis. Skład poniżej skopiowałam właśnie z KWC.
 
 


Skład: 
Aqua with infusions of: Yeast Extract, Betula Alba Juice; enriched by extracts: Inula Helenium Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Extract, Silybum Marianum Extract, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum; cold pressed oils: Triticum Vulgare Germ Oil, Ribes Aureum Seed Oil, Pinus Siberica Cone Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Ascorbic Acid, Panthenol, Glucosamine, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid


Maska nie zawiera silikonów i jest bardzo lekka, dla włosów które potrzebują większego dociążenia będzie za lekka, dodaje trochę blasku i pozostawia włosy bardzo miękkie i puszyste, żadnego innego efektu nie zauważyłam. Świetnie działa na skalp. Cudownie łagodzi swędzenie i wszelkie podrażnienia. Nie zauważyłam przyspieszonego wzrostu włosów, bo na kręconych włosach ciężko to zobaczyć, ale delikatnie zmniejszyła wypadanie, na czym też mi zależało. 

Plusy i minusy

+ cena, mogłaby być niższa, ale jeśli chodzi o działanie na skalp warto na nią wydać 20 zł
+ działanie na skalp
+ nie obciąża włosów jest bardzo lekka
+ zapach ( jest tak piękny że używałabym jej dla samego zapachu )
+ pozostawia włosy miękkie

- nie jest za bardzo wydajna, chyba że stosujemy ją tylko na skórę głowy przy stosowaniu na całe włosy starczy nam na krótko
- nie dociąża, ale zawsze można dokapać do niej trochę olejku :)



13 komentarze:

Kawa dobra nie tylko do picia

kwietnia 12, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 6 Comments

Kawa jest znana ludzkości od tysięcy lat, a sama pochodzi z Afryki. Jako pierwsi zaczęli ją pijać Arabowie XI wieku.
Działanie kawy:
- działa pobudzająco - zawarta w niej kofeina przyśpiesza akcje serca, na krótko podnosi ciśnienie krwi. Rozszerza naczynia krwionośne oskrzeli, dzięki czemu organizm jest lepiej dotleniony. Kawa poprawia krążenie mózgowe - zwiększa zdolność koncentracji. 
- picie kawy zmniejsza ryzyko wystąpienia raka wątroby.
- zawiera dużo przeciw nowotworowych utleniaczy,a dzięki swojemu moczopędnemu działaniu, zmniejsza też ryzyko raka pęcherza wypłukuje z niego szkodliwe substancje, które są wydalane wraz z moczem.

- ma działanie przeciw alergiczne, zmniejsza wydzielanie histaminy przez organizm. Kofeina zawarta w kawie zapobiega oraz zmniejsza skutki ataków alergii.
- regularne picie kawy redukuje ryzyko wystąpienia choroby Parkinsona. Picie kawy stymuluje naczynia krwionośne w mózgu, do komórek nerwowych dociera dzięki temu, więcej tlenu i substancji odżywczych.
 
Kawa jak widać ma dobre działanie na nasz organizm, ale nie tylko. Wykorzystuje się ją również w kosmetyce. Oto kilka sposobów na domowe kosmetyki z kawy.
Kawowa maseczka do twarzy:
Podciąga owal twarzy, ujędrnia, usuwa opuchliznę.
- 2 łyżeczki mielonej kawy
- 1 łyżeczka cacao
- 2 łyżki śmietany
- odrobina gorącej wody
 Wszystko wymieszać do konsystencji papki, nakładać na twarz i dekold na 15 min.
 
Płukanka kawowa do włosów:
Wzmacnia włosy, dodaje im blasku i przyspiesza wzrost włosów, pomaga zmniejszyć wypadanie. Delikatnie przyciemnia.
- 1 łyżka mielonej kawy
- 1 łyżka mielonego cynamonu
- 200ml (lub więcej)
Kawę i cynamon zalać wodą, poczekać aż się zaparz, odcedzić, polewać włosy po myciu. Po użuciu płukanki, spłukać włosy wodą.
Jeżeli ktoś ma wrażliwy skalp polecam zrobić płukankę z samej kawy bez cynamonu, po myciu polać włosy płukanką ale nie trzeba już ich płukać. Dalej postępujemy jak zwykle.

Maska antycelulitowa:
Pomaga w zwalczaniu celulitu, ujędrnia.
- 2/3 łyżki kawy mielonej (można dać więcej)
- trochę wody
- oliwa z oliwek ( lub inny olejek np gotowy olejek antycelulitowy, pomoże wzmocnić działanie)
- łyżka cynamonu ( może wywoływać uczucie delikatnego pieczenia )
( można dodać trochę soku z cutryny)
Rozmieszać do konsystencji papki, po kąpieli nałożyć ręką w kierunku "ku górze", pozostawić na kilkanaście minut ( można owinąć ciało folią dla wzmocnienia efektu). Spłukać wodą. W razie bardzo silnego pieczenia skóry zmyć produkt.

Piling cukrowo-kawowy:
Ujędrnia skórę, wygładza.
- pół szklanki oliwy z oliwek
- 3 łyżki kawy mielonej
- 3 łyżki cukru
- można dać mniej oliwy i dodać odrobinę mleka
Wszystko razem wymieszać do uzyskania papki, wmasować delikatnie w ciało kolistymi ruchami, spłukać ciepłą wodą. Piling wykonywać raz w tygodniu żeby nie podrażnić skóry.

6 komentarze:

Wiśniowo - czekoladowy balsam do ust

kwietnia 10, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 8 Comments

Balsam do ust to coś co zawsze mam przy sobie w szczególności zimą, kiedy to usta bardzo mi wysychają i pękają. Żeby temu zapobiec zawsze mam przy sobie pomadkę ochronną albo jakiś balsam.
Dzisiaj chciałam przedstawić balsam do ust firmy FM Group o zapachu wiśni w czekoladzie.
Ponieważ bardzo lubiłam mus do ciała z tej serii i o takim właśnie zapachu, a niedawno w katalogu FM Group pojawił się balsam do ust o takim zapachu, zapragnęłam go wypróbować no i dostałam go w paczce pod choinkę :)
Powstała jeszcze wersja o zapachu porzeczek ze śmietanką.



Balsam zapakowany jest tak samo jak mus do ciała, w plastikowy biały pojemniczek z wygodną odkręcaną pokrywką z ładnym napisem na wierzchu, o pojemności 15ml




 Przykryty dla bezpieczeństwa złotkiem




Balsam pachnie ładnie ale subtelnie. Ten delikatny zapach można wyczuć, kiedy posmarujemy nim usta ale tylko przez chwilę, balsam nie ma raczej smaku a zapach troszkę różni się od zapachu musu z tej samej serii. Ma stałą konsystencję, którą można nabrać delikatnie palcem, produktu trzeba nałożyć jednak dość dużo na usta, mimo tego jest bardzo wydajny. Używam go od stycznia praktycznie cały czas, kilka razy dziennie i została mi jeszcze połowa opakowania, czego nie widać do końca na zdjęciu ale wierzcie mi na słowo, została go jeszcze połowa :)




Balsam wygląda jak miniaturka Musu do ciała co można zobaczyć na zdjęciu poniżej. Na dużym opakowaniu starł się tylko trochę napis. :)





Balsam bardzo dobrze sprawdza się na suche, spierzchnięte usta, nie podkreśla suchych skórek i dobrze nawilża usta, przynosi ulgę przy piekących i popękanych ustach. Pozostawia bardzo lekką delikatnie tłustą warstwę na ustach, która nie jest jakoś bardzo wyczuwalna, więc powinien podpasować również tym z was które nie lubią mieć niczego na ustach :) (Ja należę do osób które nie lubią czuć że mają czymś obklejone usta co wiele balsamów niestety robi, ten  na szczęście nie:). Nada się również do zabezpieczania końcówek, gdy akurat nie mamy niczego innego pod ręką. Troszkę ciężko się go nakłada na włosy ale wszystko się da :). Sprawdza się również na suche skórki na twarzy i wokół paznokci.

Skład:
Cocos Nucifera, (Coconut) Oil, Beeswax, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond ) Oil, Caprylic/ Capric Triglyceride, Tocopheryl Acetate, Aroma, Diethylhrkdyl Syringylidenemalonate.


Jak widać w składzie są naturalne olejki które pomagają w pielęgnacji ust. Jego cena katalogowa to 19 zł za 15 ml. Jak dla mnie balsamy do ust nie powinny przekraczać 10 zł, ale ten jest na tyle wydajny że za tę cenę można się na niego pokusić.

+ ładne, wygodne opakowania
+ zapach
+ wydajność
+ dobre działanie
+ dobry skład

- cena ale jest tak wydajny i na tyle dobrze działa że nawet za tą cenę warto go wypróbować

Mam nadzieję w przyszłości wypróbować jeszcze inne kosmetyki z tej serii masło do ciała na gorąco, piling cukrowy i naturalne mydło o zapachu wiśni w czekoladzie który dostałam w paczce świątecznej z balsamem do ust. Wygląda jak przepyszne ciastko i również pachnie wiśniami w czekoladzie, póki co jednak służy mi jako zapach do szafy. Super wygląda i pięknie pachnie. Jestem również zainteresowana męską serią kosmetyków które miałam okazję wąchać i również  bardzo ładnie pachnie. Może kiedyś uda mi również zrecenzować męską serię? Zobaczymy :)

8 komentarze:

Wielozadaniowy mus do ciała

kwietnia 08, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 10 Comments

W końcu pojawi się na blogu kosmetyk nie związany z tematyką włosów, chociaż o włosach też się tu coś znajdzie :)Kosmetyk o którym chciałam dzisiaj napisać to Mus do ciała z firmy FM Group jest moim ulubieńcem już od roku. I już wyjaśniam dlaczego.



Kosmetyk ten zakupiłam dawno temu po spotkaniu zorganizowanym z konsultantami tej firmy. Wtedy miałam okazję skorzystać z masażu dłoni który był wykonany właśnie z użyciem tego produktu. Urzekł mnie jego przepiękny zapach wiśni w czekoladzie ( od razu się zakochałam w tym zapachu :). Ponieważ bardzo ładnie pachniał i cudownie sprawdził się przy moich wysychających dłoniach, chciałam spróbować jak sprawdzi się na całe ciało, tym bardziej że mam właśnie suchą skórę. Kupiłam go w promocji za 28 zł, Cena katalogowa to 46 zł za 180 ml




Mus zamkniętny jest w bardzo szczelnym, plastikowym, okrągłym pojemniczku w białym kolorze, z odkręcaną pokrywką.





Po odkręceniu pojemniczka zobaczymy pudełeczko zaklejone złotkiem, dla wiadomości że jest to produkt nowy i nieużywany, oraz szczelnie zamknięty, żeby nic nie mogło wylać się poza pojemnik. Po otwarciu złotka poczujemy bardzo intensywny wiśniowo-czekoladowy zapach. Zapach jest na tyle intensywny, że raczej nie nada się dla osób wrażliwych na zapachy.





Ten kosmetyk ma konsystencję jak sama nazwa wskazuje musu :) olejowego w białym kolorze. Po rozsmarowaniu zostawia  tłustą, ale nie parafinową warstwę. Jeżeli ktoś lubi smarować się olejkiem i nie przeszkadza mu właśnie taka olejkowa tłusta warstwa na skórze to myślę, że i ten produkt polubi. Mus lekko twardnieje w niższych temperaturach, ale mimo tego bardzo łatwo i wygodnie można go wyciągnąć z pojemniczka, topi się pod wpływem ciepła rąk, dzięki czemu bardzo łatwo go rozsmarować na skórze. Idealnie sprawdza się przy skórze suchej, pozostawia skórę miękką delikatną i dobrze nawilżoną. Dość wydajny. Przez długi czas pozostawia na skórze swój piękny zapach co dla mnie jest jego plusem:).



Skład jak widać (mam nadzieję, że widać bo nie udało mi się wstawić większego zdjęcia, jak coś to przepisze skład) jest dość przyjemny, na początku w składzie same olejki co jest bardzo zadowalające:).
Dlaczego napisałam w tytule że jest to wielozadaniowy kosmetyk? Dlatego że używałam go nie tylko jako balsamu do ciała. Sprawdziłam również jego działanie na włosy ( nie byłabym sobą gdybym tego nie zrobiła :p) , nałożyłam go jak każdy olejek na całą noc ale nie na skórę głowy. Świetnie nawilżył włosy, były bardzo miękkie i odżywione. Bardzo łatwo było go zmyć. Świetnie sprawdza się jako krem do twarzy, nadaje się również do oczyszczania twarzy wacikiem.
Lubię używać tego musu jako olejowych perfum ponieważ zapach jest na tyle intensywny, że po wysmarowaniu się nim zapach utrzymuje się cały dzień a dodatkowo pielęgnuje skórę :)

W czym się sprawdził i dlaczego uważam że jest wielozadaniowy.

- olejowanie włosów
- idealny jako balsam do ciała
- krem do twarzy ( lepiej nakładać go na noc żeby nie było widać tłustej warstwy)
- krem do suchych rąk, łokci i stóp ( doskonale nawilża )
- "tonik" do twarzy da się nim oczyścić twarz a jednocześnie nawilżyć :)
- perfumy ( często stosuję tę opcję lubię pachnieć tak oryginalnie :)

Plusy i minusy

+ dosyć wydajny
+ dużo olejków w składzie
+ nie rozpuszcza się i nie wylewa z opakowania można zabrac go w podróż
+ sprawdza się  nie tylko jako mus do ciała, można go stosować również w inny sposób.

- tutaj muszę wpisać zapach który może być dla wielu osoób zbyt intensywny ( dla mnie jednak jest ogromnym plusem o czym pisałam wyżej)
- tłusta warstwa, ale to normalne przy olejkach ( mnie to nie przeszkadza)
- cena, myślę że mógłby być tańszy, ale patrząc na to ile może mieć zastosowań, może cena nie jest zbyt wygórowana.

Ten mus to mój 100% KWC :)

10 komentarze:

Wszyscy mają Yankee Candle a ja...

kwietnia 04, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 4 Comments

A ja nie :)
Posiadam woski zapachowe do kominka, ale nie są to oryginalne Yankee Candle. Ponieważ uwielbiam wszelkie olejki zapachowe które można wlać do kominka, i wypełnić ich zapachem cały pokój, i Yankee Candle również bardzo mnie do siebie ciągną i pewnie kiedyś je zakupię:). Nie chciałam jednak kupować ich przez internet(bo wolałam sprawdzić przed zakupem zapach)  i szukałam stacjonarnie no i niestety nie znalazłam. Będąc jednak w zeszły weekend na giełdzie kwiatowej, razem z koleżanką znalazłyśmy stoisko z dużą ilością świec zapachowych, olejków do kominków, kadzidełek i natknęłam się przy okazji na woski zapachowe ( takie małe podróbeczki Yankee Candle). Ponieważ ich cena była bardzo atrakcyjna a zapachy kilku z nich bardzo mi się spodobały kupiłam na początek 4 zapachy. Każdy wosk kosztował 1,10 zł. Zapachy które zagościły u  mnie to:
Truskawka zapach faktycznie jest truskawkowy, nie chemiczny :)
Truskawka z wanilią piękne połączenie bardzo ładnie się ze sobą komponują, jednak przebija wanilia
Brzoskwinia delikatny słodki, prawdziwie brzoskwiniowy zapach :)
Orient lekko słodki z jakąś ciężką nutką ( nie każdemu będzie pasować)



Ponieważ mój chłopak również lubi olejki zapachowe w szczególności owocowe dostał ode mnie truskawkowy wosk. Wrzuciliśmy pół do kominka i po kilku minutach zapach rozszedł się po całym pokoju. Zapach był intensywny, trwały ale nieduszący. Dosłownie kilka minut starczyło żeby pokój pachniała truskawkami :) Myślę że się opłaciło kupić kilka takich wosków do wypróbowania, tym bardziej że cena jest bardzo atrakcyjna :) Cieszę się że udało mi się je znaleźć, na pewno kupię jeszcze inne zapachy, ale na pewno kiedyś spróbuję prawdziwych Yankee Candle.


4 komentarze:

Dzisiejszy zakup Boniderm

kwietnia 02, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 7 Comments

Nie wiem czy już o tym pisałam ale od dłuższego czasu męczę się z okropnym swędzeniem głowy, jedyne co do tej pory pomagało choć w części to nakładanie na skórę głowy po myciu maski drożdżowej Babuszki Agafii na 20/30 min. Jednak wolałabym całkowicie pozbyć się tego uporczywego swędzenia. Ostatnio byłam nawet w tym celu u dermatologa żeby dowiedzieć się co jest tego przyczyną. Pani dermatolog stwierdziła że mam łojotokowe zapalenie skóry. Trochę mnie to zaskoczyło, bo nie mam przetłuszczających sie włosów, a skórę raczej mam suchą, no ale skoro tak mnie zdiagnozowała to pewnie tak jest. Przepisała mi jakiś drogi szampon ale póki co nie chcę go kupować ( ze względu na cenę) byłam dzisiaj w sklepie zielarskim i zapytałam czy nie mają czegoś na tą dolegliwość. Pan polecił mi naturalne ziołowe mydło Boniderm za które zapłaciłam 15zł (za 200ml). Zobaczymy czy i jak się sprawdzi. Szczerze mówiąc liczę na to że coś pomoże. Kiedy skończę go używać na pewno pojawi się recenzja :)


 Póki co dla zainteresowanych podaję skład:



Skład:
Aqua, Sodium Tollowate, Arctium Lappa, Sodium Citrate, Acorus Calamus, Saponaria Officinalis, Chamomilla Recutita, Urtica Dioica, Disodium EDTA, Potassium Hydroxide.





Opis i sposób użycia:


Naturalne mydło ziołowe Boniderm przeznaczone jest do mycia skóry: w trądziku pospolitym, wyprysku alergicznym i niealergicznym, łojotokowym zapaleniu skóry, łupieżu łojotokowym, pęcherzycy łojotokowej, łuszczycy i rybiej łusce. Polecany jest dla osób z przetłuszczającą się skórą.
Sposób użycia: wstrząsnąć przed użyciem. Nanieść preparat na chorą skórę i przez około 2-3 minuty delikatnie wcierać a następnie zmyć wodą. Stosować 1-3 razy dziennie w zależności od nasilenia zmian chorobowych. W przypadku łupieżu łojotokowego stosować Boniderm zamiast szamponu. Preparat zawiera wyciągi z tataraku, pokrzywy, rumianku, łopianu i mydlnicy lekarskiej.
Uwaga! Zmiana konsystencji Bonidermu wynikająca z długiego przechowywania lub działania niskich temperatur nie zmienia własności preparatu. Boniderm wraca do wyjściowej konsystencji po kilkakrotnym wstrząśnięciu i ogrzaniu w ciepłej wodzie.

7 komentarze:

Paczuszka

kwietnia 01, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 2 Comments

Uwielbiam moment kiedy do drzwi dzwoni listonosz ( u mnie listonoszka :) i przynosi paczkę z jakimś moim zamówieniem. Ostatnie moje zamówienie było bardzo malutkie w sumie zamówiłam tylko jedną rzecz a mianowicie Mumio a dodatkowo z okazji dnia kobiet dostałam do wypróbowania kadzidełka ( czyli coś co uwielbiam) India Temple. Jeszcze zanim otworzyłam paczkę czułam piękny zapach kadzidełek. Mnie ich zapach bardzo się podoba, natomiast moja rodzina trochę kręci nosem na ich zapach cóż o gustach się nie dyskutuje :)
A oto zdjęcie tego co kryło się w paczuszce







Zamówienie zrobiłam na stronie Helfy.pl Mumio kosztowało mnie 9zł. No ale co to jest to Mumio i do czego służy?
Oto opis ze strony Helfy.pl
Balsam Mumio Oczyszczone tworzy się podczas procesów mineralno-organicznych przekształceń naturalnych. Osadza się w postaci nalotów skalnych w trudno dostępnych jaskiniach i rozpadlinach gór na wysokości 3000-5000 m n.p.m. Mumio Oczyszczone jest to Mumio otrzymane wskutek wielokrotnego oczyszczania z naturalnych formacji mineralno-organicznych, wydobywanych w górach Tien-Szan i przedstawia sobą czarną błyszczącą masę o charakterystycznym zapachu żywicy. Dobrze rozpuszcza się w wodzie, źle w 95% spirytusie i eterze.
Polecane do pielęgnacji i oczyszczania cery. Dzięki bogatej zawartości aktywnych biologicznie składników stymuluje procesy tkanek: przyspiesza regenerację naskórka, odbudowuje się jędrność cery. Chroni przed przedwczesnym starzeniem. Cera odzyskuje świeży wygląd. Sprawia, że znikają krostki, cera ujędrnia się i poprawia się jej koloryt.
Kąpiel nóg w rozpuszczonym mumio likwiduje zmęczenie nóg i odparzenia stóp.
Warto stosować także na włosy, które potrzebują wzmocnienia. Redukuje swędzenie skóry głowy i objawy łupieżu.
Oczyszczanie twarzy: Nasączyć wacik roztworem mumio -1g mumio (5 tabletek lub 1/5 część saszetki ) rozpuścić w 25 ml wody - i delikatnie przecierać twarz i szyję. W celu oczyszczenia cery należy niewielką serwetkę z gazy opatrunkowej nasączyć roztworem mumio i na 5-10 min. nałożyć na twarz (oczy zamknąć).
Pielęgnacja zmęczonych nóg i stóp: 1g mumio (5 tabletek lub 1/5 część saszetki ) rozpuścić w 3 l gorącej wody i poczekać aż roztwór trochę się ochłodzi. Stopy zanurzyć w wodzie na 15 min.
Wzmacnianie włosów, pielęgnacja skóry głowy: roztwór mumio -1g mumio (5 tabletek lub 1/5 część saszetki) rozpuścić w 25 ml wody, wcierać w skórę głowy.

Mnie najbardziej interesuje jego działanie na włosy. Myślę że sprawdzę też jak będzie się sprawował to oczyszczania twarzy. Jeszcze nie zaczęłam go używać, ale na pewno zdam relację z jego stosowania i działania  jedno już mogę napisać że niestety ale zapach Mumio jest okropny.

2 komentarze: