Włosy

Skręt moich włosów dziś i rok temu :)

czerwca 24, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 17 Comments

Moje włosy już od wielu lat są cieniowane. Takie najlepiej się układają i ładniej skręcają. Nie mam zdjęć z jakąś spektakularną zmianą ponieważ prawie od zawsze były kręcone,( znajdę kiedyś zdjęcie z podstawówki to zobaczycie wtedy znaczną różnicę w skręcie :p ).


Zdjęcie które już na blogu się pojawiło jakiś czas temu, taką mniej więcej mam teraz długość włosów i tak mniej więcej się zazwyczaj układają, natomiast skręt bywa mocniejszy.




Kolejne zdjęcia które już na blogu rwnież się pojawiały. Przy tej długości włosy lepiej się skręcają na końcach i robią się spiralki. Na każdym ze zdjęć włosy były po naturalnym schnięciu :)




 A poniżej zdjęcie (około) sprzed roku. Włosy w skręcie sięgały mi trochę za łopatki. Były mocno wycieniowane, i sporo podcięte... Włosy najkrótsze sięgały mi po rozprostowaniu palcami do brody. Widać że lepiej się układały, skręt natomiast bardziej podoba mi się ten który mam teraz.




Włosy schły naturalnie, wcześniej robiłam im pluking na 15 min, u mnie jednak ta metoda sprawdza się raz na dziesięć razy. Zazwyczaj prostuje mi ona włosy, w szczególności teraz kiedy są one dłuższe.
Patrząc na te zdjęcia widzę że urosły :) Chociaż smucę się że mam ich o wiele mniej ale myślę że kiedyś się w końcu zagęszczą :)



I zdjęcie małej próby koloru. Zrobiłam sobie zimą jedno pasemko henna eld w kolorze Rubina, trzymałam ją godzinę i kolor wyszedł rudy. Chciałam zrobić sobie czerwone pasemka albo końcówki, w efekcie skończyło się na pasemku próbnym które wymyło się całkowicie po 3 tygodniach.
Pewnie jednak i tak przyjdzie dzień w którym maźnę końcówki na czerwono :)




Moje włosy już potrzebują podcięcia najkrótszej warstwy bo marnie się ta góra układa, ale poczekam jeszcze trochę, niech sobie jeszcze rosną. Na szczęście już wiem że moje włosy najlepiej się układają kiedy kłaczki najkrótsze podcięte są do brody, i tak będę je ścinać :)



Zaczęłam w końcu zabawę z mumio, za jakiś czas będę mogła zrobić recenzję, a póki co muszę wymyślić jak zabić jego zapach :p

17 komentarze:

Kosmetyki włosowe

Olejek łopianowy z uczepem trójlistnym

czerwca 17, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 6 Comments

Jakieś 3 miesiące temu szukałam jakiegoś olejku do włosów. Najlepiej takiego który uśmierzy swędzenie i zapobiegnie wypadaniu włosów. Poszłam do mojego ulubionego sklepu i tam wpadł mi w łapki olej łopianowy z uczepem trójlistnym. Kupiłam go z nadzieją że coś pomoże. Faktycznie przez pierwszych kilka użyć skóra głowy mniej swędziała, a włosy jakby mnie wypadały, ale co ? No oczywiście wszystko po tych kilku dniach musiało wrócić do "swojej normy", ah ta moja uparta skóra...

A oto co obiecuje nam producent:


Olejek jest zamknięty w małej białej buteleczce z wykręcaną nakrętką i zabezbieczona była takim małym koreczkiem jak widać poniżej :).



Po pierwszym przekręceniu nakrętką koreczek odpada. Buteleczka jest od razu wyposażona w atomizerek, niestety jest on nie do końca wygodny, po przekręceniu nakrętki atomizer się wysuwa, kiedy chcemy go schować i zabezpieczyć olejek przed wylaniem zwyczajnie przekręcamy nakrętkę w drugą stronę.



Jak już wspomniałam atomizer nie jest zbyt wygodny, ponieważ można wylać trochę za dużo produktu, ja nie bawiłam się w wylewanie olejku  na dłoń i smarowanie skóry palcami, wylewałam go na skórę bezpośrednio z buteleczki. Po kilkukrotnym użyciu już nabrałam wprawy i wiedziałam jak wylać na skórę wystarczającą ilść ( trzeba poćwiczyć :P ).



Olejek miał pomóc na swędzenie, i wypadanie. Niestety moje swędzenie i wypadanie chyba są dla niego za mocne:(. A szkoda bo polubiłam go, może kiedyś swędzenie ustanie i będę mogła go używać z powodzeniem. Zastosowany na włosy bardzo ładnie dodawał im blasku (jak większość olejków). Koszt olejku to około 15-19 zł za 100ml. Olejek jest bardzo wydajny. Mnie starczył na 3 miesiące regularnego stosowania. Pachnie łopianem, mnie ten zapach kojarzy się z zapachem siana :P Nie jest jednak jakiś mocny. Mnie jakoś nie bardzo przeszkadzał, można do niego przywyknąć :) Kolor tej oleistej mazi jest lekko żółty.



Olejek u mnie się niestety nie sprawdził patrząc na to co obiecywał producent, ale widocznie mam za mocne swędzenie i wypadanie. Myślę jednak że sprawdziłby się u osób które mają drobny łupież, a swędzenie skóry i wypadanie włosów nie jest zbyt silne.

6 komentarze:

Eksperyment włosowy :)

czerwca 14, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 13 Comments

Ostatnio kupiłam czerwoną glinkę. Wypróbowałam jej działanie na twarzy a dzisiaj przyszedł czas na włosy:). Nie użyłam jej jednak solo. Do przygotowania papki którego zdjęcie jest poniżej użyłam :

- 1 łyżeczkę oleju kokosowego
- 1 łyżkę sproszkowanej Amli
- 1 łyżkę czerwonej glinki
- odrobinę wody
- i około 2 łyżek maski kallos latte

Liczyłam na lepszy skręt, odżywienie i blask. Czy mieszanka się sprawdziła ?



Wydaje mi się że tak :) Efekt mi się podoba włosy są błyszczące, miękkie, skręt podbity czyli w zasadzie zadziałała jak chciałam :)

      


Moje włosy jak widać na zdjęciu są już bardzo przerzedzone :( nie wiem już co zrobić żeby przestały wypadać :( Nie będę jednak ich drastycznie ścinać bo mija się to z celem. Będę podcinać od dołu aż wreszcie będą wyglądały na gęstsze ( o ile to kiedyś nastąpi) . Będę kontynuować zapuszczanie. A jak to wyjdzie z tym zapuszczaniem to się jeszcze okaże...

13 komentarze:

Czerwona Glinka

czerwca 10, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 20 Comments

Zawsze chciałam wypróbować jakąś glinkę. Niedawno nadarzyła się okazja i mogłam ją w końcu kupić. Wybierałam między zieloną, białą i czerwoną. Ponieważ za długo się zbierałam to biała glinka została mi zwinięta sprzed nosa, więc wybrałam czerwoną. Pewnie dlatego że uwielbiam kolor czerwony :).

Glinka kosztowała mnie 13 zł za 100g glinka mieści się w dwóch papierowych woreczkach, zamkniętych w tekturowym pudełeczku.




Ma lekko ziemisty zapach. Żeby nie stracić właściwości glinki powinno się ją rozrabiać w drewnianej misce drewnianą lub plastikową łyżką.




Drewnianą miskę na szczęście znalazłam gdzieś w piwnicy a łyżę kupiłam za 1zł na targu w moim rodzinnym miasteczku.




Proszek (niecała łyżkę) rozrobiłam w drewnianej misce dodając odrobinę przegotowanej wody, kilka kropel oleju Awokado i Makadamia. Rozmieszałam do konsystencji papki.




Glinka ma czerwono-brązowy kolor . Zrobiłam z niej maseczkę na twarz. Nałożyłam ją n około 20 min. Glinka nałożona na twarz dawała bardzo przyjemne uczucie chłodu i orzeźwienia. Po około 10 minutach zaczęła wysychać co dawało mocne uczucie ściągnięcia, dodatkowo stwarzała uczucie "maski" na twarzy.
Żeby nie zrobiła się nam na twarzy twarda skorupa należy spryskiwać twarz wodą lub wodą z ulubionym hydrolatem.



Działanie na mojej skórze było zadowalające. Glinka dobrze oczyściła mi skórę i miałam wrażenie większego odżywienia. Co prawda musiałam po zmyciu użyć kremu nawilżającego ale skóra mimo to była bardzo przyjemna w dotyku. Jestem zadowolona z jej działania. Myślę że przy następnych próbach też będę z niej zadowolona. Spróbuję jeszcze zrobić z niej maseczkę do włosów :)

20 komentarze:

Włosowa aktualizacja- maj

czerwca 04, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 23 Comments

 Moje włosy w maju były trochę przesuszone, ponieważ potraktowałam je wcierką domowej roboty którą niestety musiałam zakonserwować alkoholem. To wpłynęło na plątanie się i ogólną ich kondycję, ale dobra odżywka i olejowanie już wszystko naprawiły :)
Włosy w maju nadal bardzo mi wypadały, co ciągle trwa niestety :( przestaję mieć już nadzieję że w końcu się to zmieni:(
Co stosowałam w ostatnim miesiącu?

Jeżeli chodzi o odżywki, maski i szampony to w sumie stosowałam to co akurat podeszło mi pod rękę lub to co uznałam że będzie dla włosów akurat dobre. Najczęściej używałam jednak:
- szamponu GP Dziegieć brzozowy i cynk
- odżywki Alterra Granat i Aloes
- maski Kallos Latte
- odżywki Garnier Avokado i  Karite głównie do olejowania
- odżywki Garnier którą otrzymałam do testów ( z wizaża ) nie ma nazwy :)
- olej z ostropestu do olejowania włosów

Jeżeli chodzi o przeciwdziałanie wypadaniu włosów to stosowałam:
- olejek łopanowy do olejowania skalpu (o którym będę mogła w końcu coś napisać bo już mi się kończy :)
- domową wcierkę która trochę złagodziła swędzenie skalpu ( też o niej wspomnę :)
No i znowu nie mogłam się zebrać żeby wypróbować i w końcu napisać o mumio :(

Jak już pisałam włosy nadal bardzo wypadają co mnie smuci i nie wiem jak temu zaradzić. Nie wiem też czy urosły. Kiedy są mokre mam wrażenie że są dłuższe, po wyschnięciu już tego nie widzę więc ciężko mi to określić. Może w końcu czas je zmierzyć :P

Na zdjęciu poniżej moje włosy były dopiero co umyte i wyschnięte, na zdjęciu tego nie widać za bardzo ale były ładnie poskręcane w drobne loczki,

i wyglądały mniej więcej tak jak na zdjęciach niżej :)


A to loczek zrobiony jeszcze przed myciem bardzo mi się podobał więc uwieczniłam go na zdjęciu :)



Tutaj połączyłam zdjęcia z lutego i marca ( lub kwietnia nie pamiętam dokładnie)  żeby zobaczyć czy urosły, ja tego specjalnie nie widzę więc może wy coś zobaczycie:) Z lewej strony jest zdjęcie z marca, z prawej zdjęcie z lutego a po środku zdjęcie z maja dla porównania.


Może w czerwcu w końcu coś więcej urosną, skoro na zmniejszone wypadanie za wiele nie mogę liczyć to może chociaż na przyspieszony i zauważalny wzrost :)

23 komentarze:

Biovax naturalne oleje - efekt na moich włosach

czerwca 01, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 21 Comments

Naczytałam się wiele opinii o Biovaxach, najgorsze jednak pojawiały się odnośnie Biovaxa z olejami. Ponieważ ostatnio były promocje w Biedronce i akurat były na niej różnego rodzaju saszetki z odżywkami z Biovaxa to kupiłam na wypróbowanie wszystkie jakie były. Mam ich dzięki całą kolekcję :)




Naczytałam się dość sporo negatywnych opinii na temat Biovaxa z trzema olejami, ale mimo to postanowiłam ją wypróbować. Nie spodziewałam się jednak super efektów, raczej nastawiałam się na to że włosy mogą być lekko obciążone, chociaż u mnie się to w zasadzie nie zdarza. Jedna saszetka (20 ml) wystarczyła mi na dwa razy mimo tego że mam długie włosy. Miałam nadzieję na jakiś łady zapach maski, nie był on zły ale zawierał w sobie taką lekko chemiczną nutkę. Maska ma w składzie olejek arganowy, kokosowy i makadamia. Moje włosy są wysokoporowate, ale służy im zarówno makadamia jak i kokos. Działania olejku arganowego na moje włosy nie znam bo jeszcze go nie miałam.
Muszę przyznać że efekt po masce mile mnie jednak zaskoczył :).



Skład :
Aqua, Cetyl Alcohol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Betaine, Acetylated Lanolin, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Parfum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Methylisothiazolinone, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Triethanolamine, Hexyl Salicylate


Jak już pisałam, myślałam że włosy będą lekko obciążone, ale nic takiego się nie stało. Bardzo ładnie się pokręciły, były lekkie, dociążone i błyszczące. Miały co prawda mniejszą objętość ale to przez żel którego tym razem dałam za dużo. Na tego nie widać. Maskę trzymałam 20 min pod ręcznikiem.





Jestem zadowolona z tej maski. Mam nadzieję jednak że to nie jest efekt kilkurazowy i że gdybym kupiła pełne opakowanie byłabym z niej również zadowolona.




Myślę jednak że maska ta nie nada się do wszystkich włosów, przede wszystkim nie nada się dla włosów wysokoporowatych które nie lubią się z kokosem, również nie nada się dla włosów które łatwo obciążyć, masaka ze względu na olejki może lekko obciążać lub puszyć. Sprawdzi się jednak na włosach suchych, łamliwych, kręconych które wymagają mocnego nawilżenia.


21 komentarze: