Kosmetyki,

Co udało mi sie upolowac w Intermarche

sierpnia 28, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 26 Comments

Kiedy jadę do babci zawsze wstępuję do Intermarche, jest bardzo blisko domu a poza tym można tam zawsze znaleźć coś fajnego. To jeden z moich ulubionych sklepów:)
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to olejek do włosów i ciała Oil therapy. Ja wybrałam ten z olejkiem Arganowym jest jeszcze wersja z olejkiem Makadamia i Kokosowym. Nie jest to jednak czysty olejek arganowy, ale skład ma bardzo przyjemny. Zapach natomiast już nie przypadł mi do gustu ale o tym będzie więcej w recenzji jak trochę go poużywam.
Kupiłam go za 10 zł

Poniżej zdjęcie ze składem, sposobem użycia i opisem producenta. Nie wiem czy uda wam się do końca zobaczyć napisy ale w składzie jest olej słonecznikowy, olejek arganowy, konserwanty w postaci witamin.


Drugą rzeczą jaką znalazłam w sklepie był żel pod prysznic z firmy Labell. Jest to francuski kosmetyk dostępny chyba tylko w sieci Intermarche. Żel był akurat w promocji za 8 zł. Na początku nie mogłam się zdecydować czy kupić szampon czy może żel. W końcu stanęło na żelu a za chwilę dowiecie się czemu. Kupiłam ten kosmetyk ze względu na skład. Wysoko w składzie bo już na drugim miejscu ma sok z aloesu a po nim ALS. Chcę zobaczyć jak zadziała na włosy i skórę.


A teraz dlaczego wybrałam żel a nie szampon, zobaczcie na skład i... znajdźcie różnicę :)


Jak pewnie zauważycie ( o ile doczytacie się w tych małych literkach :p) to zobaczycie że zarówno szampon jak i żel mają dokładnie taki sam skład. Więc ja wzięłam pierwszy lepszy nie patrząc na to czy pisze na nim szampon czy żel, tym bardziej że cena była taka sama :p.

26 komentarze:

rękodzieło,

Sutasz

sierpnia 26, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 6 Comments

Znów chwalę się moimi rękodziełami :) Oba to wisiorki ( oba są moimi autorskimi pomysłami i wykonaniami). Pierwszy z nich jest zrobiony bez okazji, od tak z racji wolnego czasu.


Drugi natomiast był robiony na czerwiec na ślub mojej cioci, nie udało mi się go wtedy skończyć i skończyłam go dopiero niedawno.


Ten powyżej nie był jeszcze dokładnie wykończony podczas robienia zdjęcia dlatego kamienie są troszkę poprzesuwane.
Jak wam się podoba ?

6 komentarze:

Kosmetyki,

Garnier Fructis Citrus Detox.

sierpnia 24, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 6 Comments

Dziś przedstawiam państwu szampon Garniera. Kupiłam go z ciekawości i przy okazji promocji. Inaczej pewnie nie zwróciłby mojej uwagi. Już od dawna nie czytam tylko co pisze na opakowaniu producent ale również składy kosmetyków. Tym razem jednak nie zwróciłam na skład specjalnej uwagi chyba dlatego że mi się trochę spieszyło, a akurat potrzebowałam jakiegokolwiek szamponu. Powiedzmy że byłam w podróży więc wzięłam pierwszy lepszy szampon.


 Co skusiło mnie do zakupu a no chyba fakt że szampon ma aż 400 ml w promocji za 10zł, pięknie pachnie, a producent napisał na opakowaniu (co udało mi się przeczytać jeszcze w sklepie), że koi swędzącą skórę głowy.


Opakowanie, typowo Garnierowe, duża plastikowa butla o bardzo ładnym wyglądzie zamykana na klik. Można z niej z łatwością wydobyć cały kosmetyk.
Zapach cudowny, cytrusowy chyba każdemu się spodoba. Kolor szamponu przeźroczysty.
Pięknie zmywa oleje i oczyszcza włosy oraz skórę głowy, muszę przyznać że faktycznie delikatnie łagodzi swędzenie. Myślę że u osób ze zwykłym łupieżem i swędzącą skórą na pewno się sprawdzi. Ale osoby z ŁZS nie będą nim do końca usatysfakcjonowane. Nada się również dla osób z przetłuszczającą się skórą głowy.


Szampon bardzo dobrze się pieni, wystarczy nawet niewielka ilość produktu do uzyskania dużej piany. Łatwo się go zmywa pozostawia na włosach piękny zapach i jednocześnie uczucie świeżości.
Skład:

Produkt spełnia swoje główne zadanie czyli zadanie oczyszczające, zmniejszonego wypadania nie zauważyłam z resztą wcale nie wierzyłam w to że szampon zadziała w ten sposób:p. Pomaga w walce z łupieżem i delikatnie łagodzi swędzenie. W zasadzie jestem z niego zadowolona :).
Jeszcze mi się nie skończył zostało mi ponaad pół butli, mam go od około miesiąca. Aktualnie używam go na zmianę z innym, moim jak narazie ulubionym szamponem o którym już niedługo :)

6 komentarze:

uroda,

Włosy Iza Belli :)

sierpnia 22, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 7 Comments

Dzisiaj pierwsze zdjęcia włosów z serii włosy moich czytelników:) Mam nadzieję że niedługo pojawi się ich więcej:)

Iza ma piękne blond włosy z tendencją do kręcenia, sama uważa że włosy nie są jeszcze w dobrym stanie, ale mnie jej włoski bardzo się podobają. Niesamowicie podoba mi się jej kolor włosów z resztą zobaczcie i oceńcie sami :)





Myślę że włoski mają potencjał :)
Dziękuję że pozwoliłaś opublikować zdjęcia swoich włosków na blogu serdecznie Cię pozdrawiam :)

Zapraszam do wysyłania zdjęć :)

7 komentarze:

Wygrane :)

sierpnia 20, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 15 Comments

Wczoraj w końcu mogłam odebrać moje paczki z wygranych na blogach u Bijum i Włosowe inspiracje.
Ale się cieszę :)



Najpierw zaczęłam otwierać pierwszą mniejszą paczuszkę od Włosowe Inspiracje:)

Otworzyłam kartonik i zobaczyłam folię już nie mogłam się doczekać aż zobaczę moją wygraną, mimo że dobrze wiedziałam co będzie w paczce i tak była to dla mnie sama radość w rozpakowywaniu paczek. Uwielbiam paczuszki:)



Potem zobaczyłam kosmetyki z Planeta Organica i zaczęło się rozpakowywanie z folii bąbelkowej która już przeszła zapachem (bardzo przyjemnym) któregoś z kosmetyków.



I dobrałam się w końcu do zawartości ależ się cieszyłam że już jest wszystko u mnie a zapach którym przeszła folia to zapach balsamu do ciała :) Pierwsza próba jednej z maseczek już za mną nie byłabym sobą gdybym już czegoś nie wypróbowała :)



Ale to nie koniec dobroci to tylko pierwsza paczka a przecież jeszcze pokazałam wam zdjęcie drugiej. Więc teraz czas na paczkę od Bijum:)
Zaczęłam więc otwierać drugą paczuszkę.


Odkleiłam taśmę z pudełka, otworzyłam pudełko i moim oczom ukazał się list. Nie wyobrażacie sobie mojego zaskoczenia. Bijum napisała do mnie przemiły liścik za który bardzo serdecznie jej dziękuję, sprawiła mi nim jeszcze większą radość:)


No i zdjęcie dobroci z wygranej u Bijum :) Dziękuję za paczkę, miły list i prezencik do paczki w postaci olejku lawendowego którego na pewno spożytkuję i zdam relację z jego działania. :)



15 komentarze:

Kosmetyki,

Biovax z proteinami mlecznymi.

sierpnia 19, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 12 Comments

Dziś przedstawiam wam efekty kolejnej saszetki Biovaxa. Dziś pora na Biovaxa z proteinami mlecznymi.



Poniżej zdjęcie saszeteczki wypróbowanego przeze mnie Biovaxa- odbudowa osłabionych włosów z proteinami mlecznymi.

Skład:


Obietnice producenta i sposób użycia.


Saszetka starczyła mi na dwa razy. Wmasowałam produkt we włosy i pozostawiłam na około 30 min. Po tym czasie spłukałam. No i moim włosom chyba podpasowało :) Włosy były miękkie sprężyste a skręt podbity, no i porobiły się spiralki :) Efektów niestety nie widać na zdjęciach:( Wiatr nie dawał spokoju i ciągle rozwiewał mi włosy podczas robienia zdjęć. Maska łatwo się zmywała i ułatwiała rozczesywanie.

 Plusy:
- zapach- przyjemny, ale lekko chemiczny
- działanie
- cena- około 2 zł za saszetkę
- konsystencja typowej gęstej odżywki do włosów
- ułatwia rozczesywanie

minusy:
nie zaobserwowałam

Drugie zdjęcie trochę rozmazane, włosy po całym dniu i wietrze już lekko spuszone, i rozwiane, lekko się rozprostowały i wyglądały już nieciekawie ( zdjęcia robione miesiąc temu przed podcięciem).



Już kiedyś pisałam że moje włosy to chyba wszystko lubią a proteinki mleczne jeszcze bardziej :)
Produkt jest bardzo przyjemny, myślę że warto wypróbować :)

12 komentarze:

Kosmetyki,

Szampon kofenowy Alterra

sierpnia 14, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 13 Comments

Dawno już zapomniałam że w swoich zbiorach kosmetycznych miałam jeszcze resztkę szamponu Alterra Koffein. Wykończyłam go i mogę go w końcu zrecenzować i wyrzucić opakowanie.


Opis producenta :

Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Do produkcji szamponu kofeinowego Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości - wartościowa kompozycja substancji czynnych z prowitaminą B5 i biotyną pielęgnuje i wzmacnia włosy, które stają się sprężyste i piękne. Pobudzające kofeina i nasiona guarany zapewniają dodatkową dawkę witalności i gęstości - od nasady aż po same końce. Włosy sprawiają wrażenie wyraźnie bardziej wytrzymałych.
Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących,
- bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych,
- łagodne związki powierzchniowo czynne i substancje aktywnie myjące z surowców roślinnych,
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie,
- produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego.

Szampon można kupić w drogeriach Rossman za okł 9/10 zł za 200ml, czasem można dostać go w promocji za jakieś 6zł. Kupiłam go licząc skrycie na to, że trochę zmniejszy moje sezonowe wypadanie ( kupiłam go zimą ). Oczywiście jak pewnie się domyślacie niewiele zdziałał.
Szampon jak to szampon powinien myć i takie zadanie właśnie spełnił. Był delikatny dla mojej skóry nie podrażnił mnie oraz nie powodował wzmożonego świądu. Bez problemu domywał oleje. Szampon zamknięty jest w plastikowej buteleczce zamykanej na klik, z którego można z łatwością wydobyć cały produkt.
Przejdźmy do zapachu i wydajności. Myję włosy co 3/4 dni, a więc szampon starczył mi na około 1,5 miesiąca. Jeżeli ktoś myje włosy z większą częstotliwością szampon starczy pewnie na miesiąc. Jeżeli chodzi o zapach, nie jest on jakiś nieprzyjemny ale nie jest też jakiś bardzo przyjemny. Kojarzy mi się trochę z zapachem jakiegoś płynu do naczyń. Mnie zapach nie przypadł specjalnie do gustu.


Skład: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lauryol Sarcosine, Caffeine, Xanthan Gum, Hydoxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Glucose Glutamate, Alcohol, Coffea Arabica Bean Extract*, Panthenyl Ethyl Ether, Pnthenol, Paullinia Cupana Extract, Biotin, Parfum, Limonene, Linalool.

Szampon spełnił swoje działanie myjące, natomiast wypadania nie zatrzymał ale nie powodował też wzmożonego wypadania co jest niewątpliwie plusem. 
Czy warto go kupić? Myślę że są lepsze za tą cenę. Nie jest on jednak zły, zadanie myjące spełnia w 100% ale na zmniejszone wypadanie nie ma co liczyć.
A poniżej zdjęcie mojego nowego olejku Mahabhringaraj:) Którego używam od połowy lipca i już mi się spodobał, nakładam go przed każdym myciem na noc. Jak tylko go wykończę napisze wam recenzję :)

13 komentarze:

pielęgnacja,

Moje włosy po dyfuzorze.

sierpnia 13, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 14 Comments

Nie często suszę włosy, robię to zwykle wtedy kiedy muszę szybko gdzieś wyjść a dopiero umyłam włoski. Oraz wtedy kiedy pierwsza warstwa już jest za długa a ja nie mam kiedy iść do fryzjera, lub zwyczajnie nie chcę jeszcze się do niego wybrać, wtedy czasem pomagam włoskom dyfuzorem.

Poniżej zobaczycie zdjęcie mojej szuszarki, dostałam ją dwa lata temu od chłopaka pod choinkę :) Sprawił mi tym dużą radość :)

Suszarka ma wszystko to co chciałam a nawet więcej. Ma oczywiście dyfuzor, dodatkową nakładkę do suszenia włosów np na szczotce, ma ciepły i chłodny nawiew, 3 stopnie mocy i 3 stopnie regulacji powietrza, dodatkowo ma przyciski do zmiany temperatury z ciepłej na zimną i przycisk do zmiany stopnia nawiewu na najmocniejszy i posiada funkcję jonizacji, która ma zapobiec elektryzowaniu się włosów. I coś to tam jednak pomaga :)


Włosów jak już pisałam często nie suszę ponieważ dyfuzor często mi je prostuje przynajmniej końce, czego nie lubię bo wyglądają na pokrzywione.Ostatnio z braku czasu na naturalne wysychanie, byłam zmuszona włosy wysuszyć suszarką.

Przejdźmy do zdjęć :)
Poniżej włosy suszone naturalnie.


Włosy suszone suszarką z dyfuzorem, skręt jest podbity a długosć ?


Połączyłam wam zdjęcia dla porównania :)


Zdjęcie po lewej włosy schły naturalnie sięgają za zapiecie stanika kilka cm nad talię.
Zdjęcie z prawej włosy suszone suszarką sięgają do zapięcie stanika lub nawet przed.

Widzicie różnicę ?:)

14 komentarze:

bukiety,

Sowa sutasz, bukiet ślubny.

sierpnia 11, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 7 Comments

Sowa sutasz wykonana w calości przeze mnie, z pomysłu zaczerpniętego z internetu. Sówka powędruje do Anglii będzie ona prezentem dla mojej kuzynki, która jak widać po kolorach sowy uwielbia kolor zielony :)


W czerwcu szłam na ślub cioci i z tej okazji zostałam poproszona o zrobienie bukietu ślubnego (oraz granie na ślubie:) . Bukiet miał być spływający i taki w rzeczywistości był. W zeszłym roku skończyłam szkołę florystyczną i kiedy mam możliwość próbuję swoich sił w tym zawodzie. Poniżej efekt na zdjęciu. Niestety zdjęcia kwiatow i rękodzieła zazwyczaj nie oddają ich faktycznego piękna. Tak też jest w tym przypadku. Kompozycja jest moim autorskim pomysłem i wykonaniem. 


 Niemniej jednak na zdjęciach widać jako takie efekty mojej pracy :)

A przy okazji pochwalę się moimi nowymi butami, które są 31 parą w mojej bucianej kolekcji :) Buty kupiłam na przecenie w CCC za 40 zł.


Chciałam inny kolor ale ostatecznie stanęło na tym kolorze i teraz zastanawiam się czy nie dokupić do nich kolejnej torebki (do równie dużej  kolekcji torebek). Nic nie poradzę że oprócz włosomaniactwa cierpię również na butomaniactwo i torebkomaniactwo:p.


7 komentarze:

Naturalna pielęgnacją,

Metamorfoza włosów Moniki :)

sierpnia 10, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 16 Comments


 W końcu na blogu pojawią się włosy kogoś innego:) Zapraszam do czytania i oglądania zdjęć:)

Monika jest moją koleżanką i znamy się już kilka lat. Zaobserwowałam przez ten czas znajomości że jej włosy są z natury suche, puszące się i mają tendencję do kręcenia. Monika traktuje swoje włosy jak proste, rozczesuje włosy normalnie po myciu na mokro i na sucho nie używając przy tym odżywki. Po metamorfozie zaczęła chyba trochę inaczej w końcu patrzeć na odżywki, ale włosy nadal traktuje "na prosto", a szkoda.
Włosy Moniki są obcięte na prosto, zazwyczaj nosi je spięte w kucyk (nie lubi rozpuszczonych). 
Zawsze zastanawiało mnie czy z jej włosów dałoby się wykrzesać naturalne loczki i udało mi się namówić ją na mały eksperyment:) Oj jak ja uwielbiam bawić się czyimiś włoskami :)


Monice olejowanie włosów kojarzy się z czymś nieprzyjemnym, jednak dała się namówić na olejowanie. -Włosy naolejowałam jej olejem kokosowym na okł godzinę
- później nałożyłam maskę BingoSpa ze spiruliną na 30 minut pod czepek, po tym czasie wlosy rozczesała  "z głową w dół" .
- Następnie zmyła maskę i nałożyła jako b/s Garniera AiK.
- Dwie krople Joanna Argan Oil na końcówki z odrobinką oleju Kokosowego.
- Żel Bielenda niebieski (stara wersja).
- Pluking 15 min .
- Suszenie dyfuzorem.

Poniżej zdjęcie po wysuszeniu (z lampą błyskową)

Zdjęcie po wysuszeniu (bez lampy).


Loczek, którym była zaskoczona sama Monika, nie wierzyła że jej włosy same z siebie mogą się tak kręcić mimo że wielokrotnie wspominałam jej że moim zdaniem są kręcone a już na pewno falowane :)


Grzywkę podpiełam jej do tyłu ponieważ nie lubi jak jej się coś majta przed oczami :)



Moim zdaniem jej włosy mają tendencję do kręcenia i lepiej wyglądają pokręcone. Gdyby Monika dała im trochę więcej "miłości" i dobroci w postaci odżywek, masek, olejków, włosy odwdzięczyłyby się pięknym skrętem. Może uda mi się ją kiedyś znowu namówić na jakąś "zabawę z włosami" tym razem z innymi metodami podbijania skrętu. Ciekawa jestem co by wyszło :)

Dziękuję Moniczko że dałaś pobawić mi się swoimi włosami i pozwoliłaś opublikować efekty na blogu :)

16 komentarze:

Kosmetyki,

Farmona Tutti Fruti peeling do ciała

sierpnia 09, 2014 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 9 Comments

Peeling dostałam od przyjaciółki która dostała go za zakupy w jakiejś drogerii. Ponieważ peeling ma w składzie SLS który jej bardzo nie służy, oddała go mnie :) I tak weszłam w posiadanie tego pięknie pachnącego peelingu.

Produkt zamknięty jest w 120ml plastikowej buteleczce z małym dozownikiem zamykanym na klik. Opakowanie jest wytrzymałe i bardzo ładnie oklejone kolorową etykietką. Po otwarciu czuć przepiękny zapach owoców. Produkt jest trochę mało wydajny, jego cena to około 5/6 zł.

Opis producenta:
Kuszący zapach fig i daktyli to chemia miłości - dodaje pewności siebie i wydobywa naturalny urok osobisty, któremu nikt się nie oprze.

Gruboziarnisty peeling doskonale usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Ciało pozostaje idealnie oczyszczone i wygładzone, a skóra miękka i delikatna w dotyku.

Na opakowaniu napisane jest że jest to gruboziarnisty peeling, jest to peeling solny więc drobinki soli są malutkie.

 Skład :
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE,ACRYLATES COPOLYMER, COCAMIDOPROPYL BETAINE, POLYURETHANE, GLYCERIN, POLYSORBATE 20, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA), SEED POWDER, XANTHAN GUM, SODIUM CHLORIDE, DISODIUM EDTA, SODIUM HYDROXIDE, PARFUM (FRAGRNCE), LIMONENE, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE,DMDM-HYDANTOIN, CARAMEL, COLOUR E150D,Cl 16255, Cl14720, Cl 191420.


Peeling ma piękny soczysty czerwony kolor i bardzo słodki, ale przyjemny zapach owoców, dobrze zdziera i przyjemnie masuje. Mówiłam już że jestem zapachowcem? Uwielbiam kosmetyki o ładnym zapachu. Jest to peeling myjący i sprawdza się bardzo dobrze zarówno do mycia jak i zdzierania:)
Jeśli lubicie owocowe peelingi myjące to wypróbujcie koniecznie, jego zapach niesamowicie umila kąpiele :)

9 komentarze: