Naturalna pielęgnacją,

Czy częste kąpiele są dobre dla naszej skóry?

lutego 17, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 2 Comments

W dawniejszych czasach ludzie nie zażywali kąpieli zbyt często czego konsekwencją były liczne choroby oraz dokuczliwe pasożyty. Dziś wiemy jak ważna jest higiena osobista i kąpiele, ale czy nie przesadzam zbytnio z ich ilością a przynajmniej z ilością używanych kosmetyków podczas kąpieli ?

Codziennie korzystamy z szybkiego prysznica czy gorącej kąpieli w wannie. Zwykle używamy do oczyszczania ciała różnego rodzaju żeli pod prysznic, często wybierając najtańsze czy zwyczajnie ładnie pachnące, czasem nie czytając składu bo żel ma przecież oczyszczać a nie pielęgnować. Oczywiście do tego właśnie celu są robione żele pod prysznic, ale dlaczego, skoro zwracamy uwagę na składy szamponów czy odzywek do włosów nie zwracamy uwagi na skład żelu pod prysznic ?
W dzisiejszych czasach wiele mówimy o naturalności, naturalnych kosmetykach, na blogach aż huczy o pielęgnacji naturalnej w szczególności włosów, ale czas zadbać również o naszą skórę, nie tylko na głowie.

 

Czy wiecie że podczas jednej kąpieli w wannie z dodatkiem pianki zrobionej ze zwykłego płynu pozbawiamy naszą skórę aż 20% tłuszczu ? A co za tym idzie doprowadzamy ja do przesuszeń i wcześniejszego starzenia się skóry. W szczególności jeśli ktoś ma skórę suchą, wrażliwą albo normalną. Wybierając żele pod prysznic czy płyny do kąpieli należy zwracać uwagę na składniki jakie zostały w nich użyte, niestety są to często drażniące substancje które powodują wysuszeniu skóry oraz jej szorstkość.

Codzienne mycie pod prysznicem jest wystarczające do oczyszczania całego ciała. Kiedy bierzemy prysznic wieczorem wybierajmy kosmetyki oczyszczające, z dodatkiem nawilżających składników, np delikatny żel myjący, który nie zawiera silnych detergentów oraz nawilżający balsam do ciała. Podczas porannej kąpieli skóra nie wymaga już tak mocnego oczyszczenia wiec lepiej potraktować ja, w zastępstwie żelu delikatnym domowym peelingi zrobionym np z płatków owsianych lub jeśli ktoś woli mocniejszy zrobiony np z cukru a następnie oczyszczenie olejkiem np z pestek winogron, który doskonale usunie ewentualne zabrudzenia skóry . Będzie ona jędrniejsza a dodatkowo nawilżona i oczyszczona.


Przechodząc do wieczornych, kąpieli jeśli je uwielbiamy na tyle ze nie wyobrażamy sobie dnia bez wieczornej kąpieli w wannie to najlepiej zrezygnować z płynów do kąpieli które tworzą przyjemnie wyglądającą i otulająca ale często nie dobrą dla skóry piankę, a sięgnąć po naturalne produkty które również mogą umilić nam kąpiel a jednocześnie oczyścić ciało. Zamiast płynu do kąpieli z mocnymi detergentami wlejmy do wanny sok z cytryny, możemy również wrzucić pokrojone jej plasterki, zapach umili kąpiel a jej sok oczyści skórę z zanieczyszczeń. Dolejmy również olejku np z migdałów który podczas kąpieli nawilży naszą skórę.

Jeśli chcemy się odświeżyć i wziąć prysznic w ciągu dnia, zamiast żelu wybierzmy olej albo lotion. To w zupełności wystarczy. Dozujmy wodę stopniowo od chłodnej po ciepłą i odwrotnie co nas pobudzi, a jednocześnie poprawi krążenie krwi.

Dla dodatkowego umilenia kąpieli możemy
- dolać mleka do wanny ( iście królewska kąpiel Kleopatry )
- dodać płatki róży, cytryny w plastra, goździków itp.
- dolać ulubionego olejku eterycznego
- zapalić świeczki w łazience ( dodają relaksujące nastroju )
- zapalić ulubione kadzidełko lub olejek w kominku


Same kąpiele jak widać nie są szkodliwe, ale warto zastanowić się czasem nad tym czego używamy podczas kąpieli. Nasza skóra nie zapomina i jeśli odpowiednio o nią nie zadbamy, kiedyś przypomni nam o tym nie ładnym wyglądem.

2 komentarze:

Walczymy z wypadaniem.

lutego 14, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 17 Comments

Ponieważ zgłosiłam się do akcji zapuszczania włosów "Zapuśćmy się na wiosnę". to wiąże się to ze stosowaniem różności na porost a przy okazji na wypadanie. Ponieważ włosiska strasznie mi lecą walkę zaczęłam jeszcze zanim zgłosiłam się do akcji, ale akcja na pewno jest dodatkową motywacją :)

Moje włosy teraz mierzą 56cm najdłuższe pasma i 36 najkrótsz, ale jedzieli chodzi o te krótsze to nie zależy mi na ich zapuszczaniu, bo zawsze je cieniuję na krótk. 

Co zamierzam stosować:

Wewnętrznie
- pokrzywa
- suplementy


Zewnętrznie
- odżywka na wypadanie hair
- aktywator wzrostu agafii
- antyoksydacyjny spray shungitowy ( używam już od 3 miesięcy)
- olejek khadi ( z dodatkiem jakiegoś innego bo sam powodował większe wypadanie :( )
- myślę nad olejkiem musztardowym
* wcierki
- serum przeciwłupierzowe babuszki agafii
- być może jantar
- być może wcierka własna na bazie sprayu shungitowego
- być może serum przeciw łysieniu
Narazie chyba tyle ale może coś jeszcze przyjdzie mi w trakcie do głowy.



Mam nadzieję się w końcu uporać z wypadaniem przynajmniej częściowo. Bo jakoś mi szkoda moich lokasów które już nie skręcają się tak ładnie jak kiedyś ze względu na to, że nie ma już ich tyle żeby mogły się znowu ładnie skręcać:(. Na wszystkich zdjęciach jest teraźniejszy ich wygląd.

17 komentarze:

Kosmetyki,

Kallos Latte

lutego 07, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 14 Comments

Wielce osławiony Kallos al Latte dopadł również i mnie :) Już od roku jest na mojej półce z kosmetykami i w zasadzie sięga już dna, zostało mi go na kilka użyć, więc czas najwyższy powiedzieć co o nim myślę :).
Myślę że każda początkująca i już bardziej zaawansowana w działaniach włosomaniaczka w pewnym czasie trafia właśńie na Kalloska Latte. Jest to maska do włosów z proteinami mlecznymi. Naczytałam się kiedyś o nim bardzo dużo i zachciałam go mieć tym bardziej, że litrowe opakowanie kupimy za niecałe 15zł! Jest to super cena patrząc na wydajność i działanie.


Maska zamknięta jest w dużym plastikowym, litrowym słoju z dodatkową folią ochronną pod wieczkiem. Jest jeszcze wersja 275ml, 800ml. Moją pierwszą odżywką z proteinami mlecznymi była odżywka Joanna z apteczki Babuni miód i mleko ( jeszcze o niej nie pisałam, bo już dawno jej u siebie nie miałam :(. Ponieważ zauważyłam że proteiny służą moim włoskom skusiłam się na duże opakowanie Kallosa, i nie żałuję.


Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Methosulfate, Parfum, Phenoxyethanol, Methyldibromo Glutaronitrile, Hydroxypropyltrimonium Hydrolized Casein, Citric Acid, Hydrolized Milk Protein, Methylchloroisothiazolinone, Sodium Cocoyl Glutamate, Methylisothiazolinone.

Opis producenta :
Dzięki proteinom pozyskanym z mleka krem wspaniale nadaje się do każdego rodzaju włosów, pozostawiając je delikatne i odżywione. Doskonały do zregenerowania włosów osłabionych przez rozjaśnianie, farbowanie oraz trwałą ondulację.


Maseczkę używam od ponad roku, kiedy moje włosy są bez życia i nie skręcają się tak jak lubię nakładam Kallosa i wszystko wraca do normy i podbija mi skręt. Maska ma konsystencję rzadkiego budyniu, zapach również jest jakby lekko budyniowy, słodki, chociaż ja bardziej od budyniu wyczuwam w nim maślaną nutę. W tym produkcie bardzo podoba mi się to że można go zastosować na wiele różnych sposobów.


Jak ja używałam produktu:
- maska na 20/30 min
- krem do włosów na noc zamiast oleju
- krem do ciała pod prysznic ( kiedy nie miałam nic innego ( bo np byłam na wyjeździe) i tylko on był pod ręką, nie zdarzało mi się to za często)
- odżywka d/s
- odżywka b/s ( ale musiałam uważać żeby nie przesadzić z ilością, maleńka ilość była idealna)
- krem do golenia nóg
- do mycia włosów

Co ciekawe we wszystkich przypadkach na prawdę się sprawdzała, i nie mogłam na nią narzekać. Jest to produkt warty polecenia, i warty wypróbowania. Za cenę 15 zł otrzymujemy wielofunkcyjny, bardzo przyjemny kosmetyk.

14 komentarze:

Kosmetyki,

Orientana ajurwedyjska terapia do włosów.

lutego 03, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 10 Comments

Orientana, Orientana. Co by tu o niej napisać ? :)
No dobrze, zacznijmy od tego, jak to się stało że olejek znalazł się w moim posiadaniu. :)
Olejek Orientany udało mi się kupić na Allegro, skusiłam się na niego tylko dlatego że akurat ktoś na allegro chciał sprzedać olejek ( z niewielkim zużyciem) wraz z serum Goodbye Damage (również z niewielkim zużyciem) za 21zł. Uznałam ze mogę zaryzykować i za te pieniądze wypróbować obu. I tak o to Olejek Orientany wpadł w moje łapki.


Orientana wbrew nazwie olejku to Polska firma o czym pewnie już wiecie. Myślę że swoją nazwę zawdzięcza składnikom które znajdują się w olejku czyli między innymi Neem, Brahmi czy Eclipta Alba które są najczęstszymi składnikami indyjskich olejków, no i jak napisał producent olejek jest stworzony według zasad ajurwedy indyjskiej. Podstawowymi składnikami olejku są olej kokosowy i olej sezamowy.


Skład ze strony producdnta:
Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Sesamum Indicum Oil (olej sezamowy), Lactobacillus/ Lac Ferment (ferment mleczny), Nilibhrungandi Oil , Elettaria Cardamonum Seed Oil (olej kardamonowy), Ferri Peroxi Dumrubrum, Eclipta Alba Powder, Terminalia Chebula Extract (ekstrakt z migdałecznika), Sugandhit Dravya Extract, Centella Asiatica Leaf Extract (ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej), Jasminum Officinale Flower Oil (olejek jaśminowy), Abrus Precatorius Root Extract (ekstrakt z korzenia paciorecznika), Citrullus Colocynthis Fruit Extract (ekstrakt z owocu arbuza kolokwinty), Triticum Vulgare Germ Oil (olejek z kiełków pszenicznych), Citrus Medica Vulgaris Peel Oil (olejek z skórki cytryny), Datura Stramonium Leaf Extract (ekstrakt z bielunia), Indigofera Tinctoria Extract (ekstrakt z indygowca), Nardostachys Jatamansi Oil (olejek ze szpikanardu), Pongamia Glabra Seed Oil (olejek karanja), Azadirachta Indica Leaf Extract (ekstrakt z miodli indyjskiej), Lawsonia Inermis Extract (ekstrakt z lawsonii), Berberis Aristata Root Extract (ekstrakt z korzenia berberysu), Anacyclus Pyrethrum Root Extract (ekstrakt z bertramu lekarskiego), Acorus Calamus Root Oil (ekstrakt z korzenia tataraku), Glycyrrhiza Glabra Root Extract (ekstrakt z korzenia lukrecji).


Olejek jest zamknięty w plastikowej butelce z bardzo ładną szatą graficzną która na pewno zachęca do zakupu. Dodatkowo skład olejku jest bardzo przyjemny i zawiera dużo dobroci dla włosów. Butelecza zamykana jest na zamknięcie typu "klik" z atomizerem. Atomizer jest bardzo pomocny przy nakładaniu olejku na włosy, natomiast jeśli chcemy nałożyć olejek na skórę głowy to ja osobiście polecam do tego celu zakraplacz, który jest o wiele wygodniejszy, dzięki niemu możemy w precyzyjny sposób nałożyć wystarczającą ilość olejku na skórę głowy.
Olejek ma lekko żółtawy kolor i waniliowy zapach. Ja osobiście nie przepadam do końća za zapachem wanilii w kosmetykach, bo trochę mnie drażni przy dłuższym stosowaniu. W tym olejku ta wnilia nie przeszkadzam mi tak bardzo, nawet kiedy nałożę olejek na całą noc na włosy nie jestem rozdrażniona tym zapachem mimo że jest dość mocny.
Dość już opisu teraz czas na działanie :)
Olejek ładnie nabłayszczał i nawilżał mi włosy ( podobnie działał Khadi o którym było tutaj i olejek kokosowy który moje (wysokoporowate włosy lubią ).
A teraz kwestia wypadania i wzrostu włosów. Moje włosy wydaje mi się że dzięki niemu telikatnie się wzmocniły, ale i tak za mało :(. Za to na pewno zadziałał na porost, od kiedy zaczęłam stosować olejek wzrost na pewno przyspieszył bo po 3 miesiącach używania widzę przyrost na moich włosach ( i nie muszę ich prostować żeby to zauważyć :). Zwykle przyrost włosów widoczny jest u mnie po około 4/5 miesiącach.
Tak więc z całą pewnością mogę polecić ten produkt:)

Ale ze mnie gaduła :P

10 komentarze: