Kosmetyki,

Moja aktualna pielęgnacja twarzy + mini recenzja mydełka Aleppo.

marca 27, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 9 Comments

Ponieważ pielęgnacja jest krótka i krótko o niej będzie to rozpiszę się trochę o tym jak zaczęłam dbać o cerę.
Kiedyś specjalnie nie zwracałam uwagi na to co nakładam na twarz, dodatkowo uznawałam że po co mi jakieś kremy skoro cerę mam raczej dobrą.
Jednak zaczęły mi się pojawiać na twarzy suche skórki więc kupiłam jakiś najzwyklejszy krem i smarowałam nim twarz. Nic to nie pomagało. Aż zaczęło się moje włosmaniactwo i miłość do wszelkiego rodzaju olejków. W zeszłym roku zaczęłam bardziej zwracać uwagę na to co dzieje się ze skórą mojej twarzy. I przeszła mnie myśl że chyba czas zacząć o nią dbać.
Na urodziny dostałam mydełko Aleppo które od dawna chciałam wypróbować a w między czasie kupiłam olejek Avokado. Mydełko zaczęłam używać właśnie do twarzy. Czytałam wcześniej dużo o jego właściwościach i bardzo mnie zaciekawiły.

Pielęgnacje twarzy zawsze zaczynam od jej oczyszczenia do czego właśnie służy mi mydełko Aleppo.  Jest dla mnie do tego niezastąpione. Czasem wokół nosa pojawiają mi się swędzące zaczerwienienia, wtedy sięgam po mydełko i świąd znika:). (I tu pojawi się krótka recenzja) Mydełko bardzo dobrze oczyszcza moją skórę i nie odczuwam tak silnego ściągania jak przy innych kosmetykach. Działa na skórę delikatniej niż kosmetyki z SLS, łagodzi podrażnienia i działa cudownie na wszelkie niespodzianki które pojawiają się czasem na mojej twarzy. Skutecznie radzi sobie z ich zwalczaniem, dodatkowo pomaga przy swędzących okolicach nosa (chyba zaatakowanych łzs) oraz awaryjnie, kiedy nie mam odpowiedniego szamponu, na skalp  . Posiadam wersję 8% olejku laurowego. Ponieważ większość już na pewno słyszało o tym mydełku nie będę się już rozpisywać o jego właściwościach i składzie.


Pielęgnacja:
Na noc nakładam na twarz sporą warstwę olejku Avokado (ten zabieg powtarzam raz w tygodniu) . Rano oczyszczam skórę dokładnie mydłem Aleppo zwykle przy użyciu szczoteczki do twarzy (która już jest w częściach, ale o tym może kiedyś napiszę :p). Po umyciu i osuszeniu twarzy ręcznikiem nakładam kilka kropel olejku z Avokado lub mus wiśniowo-czekoladowy z FM o którym mowa tutaj. I koniec zabiegów :p
Raz w tygodniu zwykle w niedzielę nakładam na twarz maseczkę zazwyczaj różne. Oto cała moja pielęgnacja. W ciągu tygodnia kiedy nie mam czasu na dbanie o siebie przemywam twarz płynem micelarnym który akurat mam pod ręką. Nie mam skóry problematycznej więc dbanie o nią też nie jest jakieś trudne i czasochłonne. Jeśli skóra jest bardzo wysuszona albo są mrozy przed wyjściem z domu nakładam kilka kropel olejku, co chroni przed mrozem, nauczyła mnie tego babcia:).

A poniżej zdjęcie zużycia mydełka od czerwca 2014. Używam go cały czas a kostka jest nadal prawie cała :) Kocham to mydełko :)

9 komentarze:

Kosmetyki,

Mydełka do włosów Sesa i Shikakai.

marca 04, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 10 Comments

Ostatnio czytając jeden z moich ulubionych blogów, i post o mydełku do włosów Shikakai przypomniałam sobie, że już od chyba roku czekają u mnie w pokoju opakowania po mydełku Shikakai i Sesa (oraz ostatki mydełka sesa). Kiedy zachomikowywałam te opakowania, zastanawiałam się nad stworzeniem bloga i pierwszymi recenzjami, które miały dotyczyć mydełek. Niestety nie zrobiłam im zdjęć, więc przedstawię wam zdjęcia które mam, a do zdjęcia mydełka Shikakai odeślę was na innego bloga :)

Oba mydełka zakupiłam przez internet i posłużyło mi do tego allegro. Oba mieściły się w cenie 5zł dlatego skutecznie mnie skusiły do zakupu, a myśl że są to mydełka indyjskie tym bardziej mnie do niego kusiły.

Mydełko sesa



Opis producenta i skład (bezczelnie skopiowane z wizaża :p)

Bogate w naturalne zioła oraz 6 olejków mydełko Sesa usuwa problemy takie jak łupież, wypadanie włosów, swędzenie skóry głowy. Jest wspaniałym sposobem na odżywienie włosów.
Polecane do stosowania raz w tygodniu. Zrób dużo piany i wmasuj ją w skórę głowy i włosy. Pozostaw na ok godzinę lub dwie i dobrze spłucz. W zależności od rodzaju włosów, po zastosowaniu może być potrzebne umycie delikatnym szamponem.
Mydełko Sesa jest doskonałym uzupełnieniem kuracji olejkiem Sesa.

Skład: Brahmi (Centella Asiatica) 0.15%, Harde (Terminalia Chebula) 0.15%, Amla (Phyllanthus Emblica) 0.10%, Bhringaraj (Eclipta Alba) 0.10%, Billiphal (Aegle Marmelos) 0.10%, Jatamansi ((Nardostachys Jatamansi) 0.10%, Negar Moth (Cyprus Rotundus) 0.10%, Shikakai (Acacia Concinna) 0.2. Non, Edible Oil 1% (Sandal Oil 0.20%, Jaitoon Oil 0.20%, Almond Oil 0.10%, Karanj Oil 0.20%, Neem Oil 0.10%, Alsi Oil 0.20%).

Moja opinia:

Mydełko przychodzi do nas w zwykłym mydlanym opakowaniu z ładną szatą graficzną. Mydełko jest zielone i mieści się na nim duży napis SESA którego niestety nie zobaczycie na zdjęciu bo za późno zostało zrobione :( . Mydło ma zapach podobny do olejku Sesa natomiast zapach olejku chyba bardziej przypadł mi do gustu mimo że ten mydełkowy też nie był zły. Mydełko stosowałam przy każdym lub co drugim myciu przez 4 miesiące, co od razu pokazuje że jest ono wydajne. Mydełko bardzo dobrze oczyszcza włosy pozostawia je wręcz "skrzypiące" co akurat nie jest moim ulubionym efektem. Mydełko pozostawia na włosach delikatny osad, który zostaje zniwelowany po użyciu odżywki d/s. Włosy po użyciu mydła były sypkie i w moim przypadku wymagały użycia dużej ilości odżywki b/s żeby zmniejszyć ich puszystość. Niestety nie przyspieszyło porostu, ani nie zmniejszyło wypadania, no może minimalnie. Po umyciu włosów musiałam użyć odżywki d/s bo inaczej nie rozczesałabym kudełków. Mydełko kupiłam jako uzupełnienie kuracji olejkiem sesa, ale nie zauważyłam żeby za wiele zdziałało. Myślę że mogłabym go kupić ponownie, ale są inne szampony które bardziej mi odpowiadają. No i zapomniałam dodać że słabo się pieniło.


Skład jest długi ale naturalny, znajduje się w nim wiele dobroci, które nie dość że w jakimś stopniu pielęgnują włosy (mimo tego że są zawarte w szamponie) to jeszcze mogą przeciwdziałać wypadaniu włosów oraz wspomóc ich wzrost. Mydełko według zaleceń producenta powinno się trzymać godzinę lub nawet 2 na włosach. Niestety trzymanie mydełka na włosach tyle czasu jest bardzo trudne, ponieważ po kilku minutach zaczyna ściekać z włosów z każdej strony. Mimo kilku prób wytrzymania z mydełkiem na głowie dłużej niż 30 min, poddałam się i trzymałam je max 15-30min jeśli miałam na to czas. Nie wyobrażam sobie chodzić z olejem na głowie kilka godzin, z mydełkiem 2 godziny a później jeszcze 20 min z odżywką. Cały dzień musiałabym siedzieć w domu a nie zawsze mi to odpowiada.


Mydełko Shikakai


Tak samo jak mydło Sesa zamkięte jest w typowo mydełkowym opakowaniu, z ładną szatą graficzną, która mnie osobiście bardziej się podoba niż Sesy. Sposób użytkowania jest taki sam jak w przypadku Sesy i również tak samo jak w poprzednim przypadku mydełko stosowałam przy każdym myciu lub co drugie przez około 4 miesiące. Koszt jakieś 6 zł. No i coś co mnie urzekło, to czerwony kolor mydełka oraz zdjęcia składników naturalnych które faktycznie pojawiają się w składzie. Fajnie wiedzieć jak wyglądają składniki.


Skład:
Sodium Palmate, Sodium Palm Kamelate, Water, Sodium C14-16 Olefin Sulfante, Perfume, Polyquaterium-7, Sodium Chloride, Glycerine, Disodium EDTA, Shikakai (Acacia concinna) Extract, Amla (emblica officinalis) Extract, Bhringraj (Eclipta Alba) extract, Titatnium Dioxide, BHT, Citric Acid, Cl 12150.

Skład trochę gorszy niż mydełka Sesy, ale również zawiera odżywcze subsrancje. Mydełko Shikakai przypadło mi bardziej do gustu. Ma specyficzny, ziołowy zapach który nawet mi odpowiadał, niestety latem czułam go przy każdej kąpieli w jeziorze czy też w domu. Shikakai tak jak i Sesa świetnie myło i doprowadzało moje włosy do "skrzypienia ", no i oczywiście nie obeszło się bez odżywki d/s. Włosy po jego użyciu były błyszczące, sypkie, puszyste, odbite od nasady i pełne objętości nawet po użyciu odżywki b/s czy żelu. Dodatkowo cudownie koiło mój skalp i ograniczyło wypadanie do minimum. Mydełko tak samo słabo się pieniło, ale nie pozostawiało na włosach osadu. Na pewno kupię ponownie, no i mam nadzieję że to zahamowane wypadanie to nie był jednorazowy efekt i przy następnej przygodzie z tym mydełkiem znowy będzie tak fajnie. Póki co testuję inne sposoby na wypadanie i muszę zużyć inne szampony.

Poniważ nie mam zdjęcia mydełka posłużę się innym blogiem zapraszam tutaj. Zobaczycie tutaj zdjęcie mydełka oraz możecie przeczytać o tym jak zupełnie odwrotnie niż a moich włosach zadzaiałało mydełko Shikakai :)

Mydełkiem Shikakai byłam zachwycona, natomiast Sesa nie do końca mi podpasowała, ale dałabym jej jeszcze raz szansę.

Mydełka możecie zakupić tutaj, ja kupowałam od nich na allegro.

10 komentarze: