Gliss Kur,

Gliss Kur Oil Nutritive - moje złoto.

października 31, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 16 Comments

Dawno temu to właśnie Gliss Kur pomagał mi odkrywać skręt moich włosów, pamiętam że kupowałam mgiełki do suchych włosów i jakieś kremy do loków, były bardzo przyjemne. W zeszłym roku przyjaciółka poleciła mi odżywkę z Gliss kur z olejkami nie kupowałam jej wtedy ponieważ miałam i tak całe szafy kosmetyków do włosów. W tym roku jeszcze przed wakacjami wpadł mi w łapki zestaw szampon+odżywka z Serii Oil Nutritive zsa 15 zł. Stweirdziłam że już mogę ją zakupić (chociaż to nowa wersja) bo niestety ale miałam mało czasu na pielęgnację, a potrzebowałam czegoś na puszenie włosów. Zaryzykowałam i kupiłam, pomyślałam że jak nie będzie dla mnie dobra to oddam babci.

Nie będę się rozpisywać o szamponie bo szampon jak szampon, myje, domywa oleje, włosy są po myciu lekko jakby wygładzone i blyszczące ale myje co jest najważniejsze. Do mycia jest jak najbardziej ok. Będzie zamieszczone zdjęcie składu. Ładnie pachnie owocami i dobrze się pieni.



Teraz czas na moje złotko. Odzywka jest zamknięta w plastikowej buteleczce z atomizerem do spryskiwania włosów. Przed użyciem należy ją rozmieszać gdyż składa się z dwóch warstw. Opakowanie solidne z ładną i dość kuszącą szatą graficzną no i te kuszące oleje i keratyna w opisie...
Mnie trafiło się opakowanie z wadliwą pokrywką która niestety co chwile wypadała, ale nawet w podróży się na szczęście nic nie wylało, a woziłam ją wszędzie, na wakacje, po wakacjach.

 Opis producenta i skład:
Siłą wyrwany z wizaża :P
Ekspresowa odżywka regeneracyjna Gliss Kur Oil Nutritive z 8 cennymi olejkami upiększającymi i kompleksem z płynną keratyną, do włosów podatnych na rozdwajanie. Natychmiast ułatwione rozczesywanie oraz do 95% mniej rozdwojonych końców*.
*w porównaniu do włosów przed pielęgnacją.
Sposób użycia: Przed użyciem wstrząsnąć! Spryskać wilgotne lub suche włosy. Nie spłukiwać.

Skład: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oli, Rosa Canina Fruit Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolized Keratin, Hydrolized Keratin, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1, Dimethicone, Polyquaternium-16, Lactic Acid, Cetrimonium Chloride, Parfum, Sodium Benzoate, Butylphenyl Methylopropional, Linalool, Alpha-Isomethyl Isonone, Coumarin, Citronellol, Cl 15985, Cl 19140, Cl 47005.



Odżywka ma skład bardzo bogaty w oleje i znajduje się tam tez keratyna. Spryskuję nią włosy zawsze po myciu i muszę przyznać że ogranicza ona bardzo puszenie moich włosów. Nawet podczas bardzo dużej wilgoci na zewnątrz włosy zostają utrzymane w ryzach. Często aplikuję ją również po myciu kiedy spinam włosy. Używam jej chyba od lipca, używam jej bardzo dużo, i często jest piekielnie wydajna , jeszcze mam pół opakowania. Pachnie bardzo słodko ale zapach na włosach nie utrzymuje się długo. Dla moich włosów nie jest za ciężka jest idealna :) Działanie jest cudowne i jestem w niej iście zakochana, używam jej przed basenem, po basenie po myciu przed spięciem  i jestem z niej bardzo zadowolona. Nawet używałam jej nad morzem i dzięki niej moje włosy po powrocie nie były bardzo zniszczone. Na prawdę pomaga o zabezpiecza włosy. Nie naprawi zniszczeń, ale na pewno je opóźni. Godna polecenia na 100 % ja się w niej zakochałam.


 Poniżej opis i skład szamponu  po powiększeniu zdjęcia będzie widać wszystko.


16 komentarze:

krem do rąk,

Avon Planet Spa maseczka do twarzy i krem do rąk.

października 16, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 6 Comments

Czasem w moje ręce wpada katalog z Avon, mają tak dużo produktów że powoli gubię się w stronach. Jednak zawsze był dział który lubiłam oglądać, i mowa tutaj o kosmetykach z serii Planet Spa. Niestety Avon już dawno zraził mnie ze względu na zbyt często wycofywanie kosmetyków. Teraz mam wrażenie że powoli wycofują zupełnie wszystko i wprowadzają nowe zapachy i kosmetyki. Pozostały jedynie dawne kultowe perfumy. Z przykrością muszę stwierdzić że niestety krem do rąk który wam przedstawię został wycofany ale można dorwać jeszcze coś podobnego pod nazwą odżywczy krem do rąk stóp i łokci, który mieści się w okrągłym słoiczku i bardzo podobnie pachnie do tego kremu. Jeżeli chodzi o maseczkę do twarzy to prawdę mówiąc nie wiem czy ona jeszcze jest, ale mam nadzieję że nie wycofali. A wiec zaczynamy :)


Odżywczy krem do rąk z masłem shea.
Zamknięty jest w plastikowym miękkim opakowaniu z plastikową nakrętką zamykaną na klik. Z opakowania bardzo łatwo wydostać produkt prawie do końca. Opakowanie jest bardzo solidne, i nigdy nic mi się z żadnym nie stało a miałam ich kilka. Nie lubiłam nigdy smarować rąk kremem ze względu na zapachy kremów które nigdy mi nie odpowiadały. Ten krem sprawił że z chęcią zaczęłam sięgać po kosmetyk do rąk nawet kilka razy dziennie, spodobał mi się jego zapach i działanie.

Kremik pachnie ładnie tak jakby orzeszkowo, jednak jeśli chodzi o zapach sądzę że nie każdemu może pasować i trzeba się do niego przyzwyczaić. Ładnie nawilża dłonie zarówno podczas lata jak i zimny. Jest naprawdę przyjemnym kosmetykiem. Moje dłonie często bywają bardzo suche, ale krem skutecznie eliminował suchość. Poniżej skład, trochę niestety mało widoczny i nie idealny ale przynajmniej dość wysoko faktycznie znajduje się w składzie masło shea. Cena w katalogu to jakieś 20 zł chyba a w promocji można było kupić za 6,90. Wydajność bardzo dobra.

 
Maseczka do twarzy India Intensity.
Prawdę mówiąc jakoś nigdy nie chciało mi się dbać o skórę twarzy, zwykle stosowałam jakieś mydło i trochę kremu albo olejek, no ale skoro na włosy nakładam maseczki to i skóra twarzy powinna coś dostać.
I tu skusiła mnie nazwa i cena promocyjna czyli jakieś 9,90 za maseczkę której cena katalogowa to jakieś 20 kilka zł. Jest to maseczka ujędrniająca.


Jeżeli chodzi o opakowanie to nie będę się powtarzać, wszystko jest takie samo jak w kremiku.
Zapach jest jakby delikatnie zbliżony do zapachu drzewa sandałowego, ale nie powiedziałabym jednak że to drzewo sandałowe no i jest o wiele delikatniejszy. Kolor maseczki jest lekko pomarańczoworóżowy. Przeczytałam gdzieś na jakimś blogu że po zmyciu jej z twarzy pozostają marchewkowe ślady, i jak to przeczytałam to zaczęłam się śmiać. Kolor jest bardzo delikatny i faktycznie jest widoczny na twarzy i wygląda jak pomarańczowa maska, ale szybko się wchłania kolor się utlenia a po zmyciu nie ma możliwości żeby pozostał na twarzy jakikolwiek kolor. Maseczka na prawdę bardzo dobrze i ładnie się zmywa, aplikacja jest równie prosta i szybka. Dziwi mnie więc że komuś mogła zostać na twarzy marchewka. Cera po użyciu maseczki jest taka świeża i ładnie napięta, a jednocześnie lekko nawilżona. Bardzo lubię ją stosować i robię to bardzo często. Wydajność bardzo dobra.
Poniżje skład.


 A tym właśnie pędzelkiem również z Planet spa nakładam wszystkie maseczki. Jest to silikonowy pędzelek za jakieś 12zł. Fajnie się sprawdza do maseczek.


Oba produkty bardzo polubiłam i pewnie jak większość produktów które polubiłam i mi pasują zostaną wycofane a szkoda.

6 komentarze:

Kosmetyki,

Moja walka z ŁZS, co mi pomaga a co się nie sprawdziło (spis).

października 02, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 4 Comments

Piękny dziś dzień za oknem, słonko przyjemnie grzeje więc i pisać się chce :) Dziś przedstawię wam moją walkę z ŁZS o którym bardzo często wspominam, znalazłam w końcu przynajmniej częściowy ratunek dla mojej skóry głowy.
W większości będą się pojawiały dzisiaj szampony i inne myjadła, ale nie tylko. Zapraszam więc do czytania.

Żeby było łatwiej rozpoznać co najbardziej pomogło, co się nie sprawdziło i co nie do końca się sprawdziło i mam do tego mieszane uczucia oznaczyłam nazwy kolorami.
Niebieski - mieszane uczucia/neutralne
Zielone- jestem na tak 
Czerwone- raczej nie 


Szampon przeciwłupieżowy z dziegieciem brzozowym i cynkiem od Green Pharmacy było o nim tutaj.
Powinien był on pomóc przynajmniej częściowo i to zrobił zmniejszał swędzenie, ale jak się okazuje są od niego lepsze szampony. Jeśli ktoś zaczyna walkę z ŁZS może wypróbować, ale przy mocniejszych objawach nie będzie w pełni satysfakcjonował.
No i zapach typowej wędzonki podczas mycia niestety może być męczący.



Ziołowe mydło Boniderm. jest ono przeznaczone dla osób z łuszczycą, ŁZS, trądzikiem, oraz dla alergików. Pokazywałam wam go tutaj i również tam pojawia się jego skład. Miała pojawić się recenzja ale się nie pojawiła ze względu na to że go i tak nie skończyłam bo nie robił nic.
Moja przygoda z nim była taka że:
- opakowanie od razu mi pękło i się nie zamykało
- zapachu żadnego
- konsystencja mocno rozcieńczonego ciągnącego się mydła (nic przyjemnego)
- plątał włosy
- nie pomagał ani trochę na ŁZS
Myślę że prędzej nadałby się dla osób z alergią niż z poważniejszymi problemami skórnymi.



Szampon Zdrój klik 
No i niestety zabawa nieudana. Nie pomógł.



Garnier Fructis Citrus Detox
Tutaj było już lepiej, złagodził swędzenie no jeszcze pięknie pachniał. Sprawdził się chociaż nie jest ideałem.



Szmpon przeciwłupieżowy Philip Martin's
Zauroczył mnie swoim zapachem, i zadowolił działaniem, byłam bardzo zadowolona z jego działania więc zakupiłam kolejne opakowania. Jego minusem była cena, ale przez swoje łagodzące działanie był warty swojej ceny. Niestety już nie mogę go dostać stacjonarnie, ponieważ zlikwidowali mi stoisko z tymi kosmetykami nad czym bardzo ubolewam :(. Pisałam o nim tutaj i jestem bardzo na tak, jeśli o niego chodzi.



Szampon przeciwłupieżowy Yves Rocher
Pisałam o nim kilka dni temu i wszystko w zasadzie znajduje się tutaj, więc nie będę się powtarzać. Nie jestem z niego do końca zadowolona, jesli chodzi o działanie lepiej sprawdzil się Garnier Citrus Detox.


Mydełko Savon D'Alep z olejkiem arganowym i glinką ghassoul.
Było o nim tutaj .
Jestem z niego zadowolona i lubię go stosować. Radzi sobie ze swędzeniem.

Mydełko Sesa, na swędzenie nie pomagało i na ŁZS nic nie zdziałało, dobre do mycia i zmywania olei.
Opinia


Mydełko Shikakai 
Pisałam tutaj o nim.
Byłam z niego bardzo zadowolona, pięknie mył no i praktycznie likwidował swędzenie no i zmniejszył wypadanie. Mydełek trochę ciężko się używa ale kupię go ponownie. Już kilka razy przymierzałam się do ponownego zakupu, ale chiałam spróbowac jakichś nowości.


Moje nowe odkrycie czyli Szampon z dziegciem i octopiroxem Paraderm plus.
Kupiłam go w zeszłym miesiącu i powoli zbliżam się do końca opakowania więc będę mogła napisać recenzję. Już teraz jednak mogę powiedzieć że jestem bardzo zadowolona z jego zakupu. Zmniejsza swędzenie mojej skóry na 2 gdzie inne działały przez jeden dzień. Ma jednak też minusy, zapach serka wędzonego który podczas wysychania włosów doprowadza mnie do szału i opakowanie z którego wylewa się za dużo produktu i nie można go zabrać w podróż, bo może się wylać.
Ale przynajmniej wiem co mi pomaga magiczny składnik octopirox.
Kupię go ponownie chociaż wolałabym żeby zmienili opakowanie...



Emulsja Zoxiderm 150
Nie było jeszcze recenzji, ale produkt faktycznie się sprawdził. Jak się okazuje ma również w składzie octopirox więc pewnie dlatego zadziałał. Łagodził swędzenie skóry głowy,nie pachniał i trochę ciężko rozsmarowywał się na skórze głowy. Jednak pomógł a to jest najważniejsze. Wolę jednak stosować maseczkę drożdżową Agafii która przynajmniej pięknie pachnie a działa praktycznie tak samo.


Marion detox hair lain 
Pisałam w ostatnim poście o tym produkcie i o tym jak jestem nim zachwycona. Na pewno kupię ponownie. Jakby pojawiło się pełnowymiarowe opakowanie to już stałoby na mojej półce.
Pomaga :)



Cerkogel 30
Smarowałam się nim kiedy głowa swędziala mnie tak strasznie że nie byłam w stanie przestać się drapać. Łagodziła swędzenie dosłownie na 5 min. Próbowałam się smarować nim również kiedy miałam lepsze dni i skóra głowy aż tak nie swędziała, ale i wtedy efekt był krótkotrwały. Nosiłam go w torebce i stosowałam kiedy tylko coś zaswędziało, żeby się nie zacząć drapać. Wtedy raz pomógł a raz nie. Nie zrobiłam jego recenzji bo nie wiedziałam co o nim napisać, mam mieszane uczucia co do niego.



Maska drożdżowa Babuszki Agafii
Byłam i jestem nią zachwycona, wracam do niej cały czas i jeszcze mnie nie zawiodła. Cudownie koi mój skalp, pięknie pachnie i łatwo rozsmarowuje się na skórze. Poleciłabym każdemu kto ma jakiekolwiek swędzące problemy ze skórą głowy. Dodatkowo zmniejsza wypadanie :)


Naturalny olejek lawendowy.
Wygrałam go w rozdaniu u Bijum, jeszcze o nim napiszę. Stosowałam go głownie jako środek przeciwko komarom bo tak też poradziła mi Bijum i tutaj sprawdził się super, ma bardzo mocny zapach :)
Olejek lawendowy ma działanie rozgrzewające, pomaga łagodzić  podrażnienia, przyspiesza w gojeniu się ran i drobnych niespodzianek. Postanowiłam domieszać kilka kropel do maski drożdżowej i wypróbowac na skórę głowy. Olejek rozgrzewał i łagodził bardzo swędzenie, a jednocześnie poprawiał krążenie i działał przeciwko wypadaniu.


 Olejek łopianowy z uczepem trójlistnym
klik .

Nie jestem z niego zadowolona jeśli chodzi o dzialanie na skórę głowy, niestety nie pomógł a szkoda.


Mumio
Miałam dawno temu zrobić recenzje o nim, ale prawdę mówiąc nie wiedziałabym co o nim napisać. Nie sprawdził się zupełnie. Zrobiłam z niego wcierkę do włosów i przez miesiąc męczyłam się jego okropnie śmierdzącym zapachem, nie chcę sobie nawet go przypominać. Czarna ciągnąca się i śmierdząca maź. Nie pomogła jedynie męczyła zapachem. Skóra głowy swędziała dalej tak jak i przed kuracją z mumio.



Błoto z Morza Martwego
Dodaję go do maseczki na włosy z reguły do drożdżowej Agafii, czasem również dokapuję olejku lawendowego. Nakładam na skórę głowy masuję i pozostawiam na 15 min. Zmywam i ciesze się dobrze oczyszczoną skórą, dłuższą świeżością włosów i mniejszym swędzeniem. Trzeba jednak dobrze spłukać żeby nie zostały na włosach drobinki blotka które nie do końca ładnie wyglądają (przy ciemnych włosach za bardzo nie widać), ale za to zachowują się jak suchy szampon. Jeszcze recenzji nie było ale będzie :)



Spis wyszedł trochę długawy i zajął mi sporo czasu, ale może dzięki temu spisowi pomogę innym w odnalezieniu sprzymierzeńców w walce z  ŁZS. Mam nadzieje że produkty które przedstawaiłam pomogą innym tak jak mnie :)

4 komentarze: