anty frizz,

Październikowy prezent z UK :)

grudnia 28, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 4 Comments

Znowu będzie włosowo, ale postaram się żeby kolejne posty były o innej tematyce :)
Nie miałam kiedy złożyć Wam życzeń na Święta, tak więc chciałam złożyć wszystkim Najlepsze życzenia na zbliżąjący się Nowy Rok ! Życzę  wam żeby ten nowy był lepszy niż stary i żeby udało się zrealizować wszystkie plany.:)

Przechodząc już do tematu, chciałam się pochwalić dwoma cudaczkami które dostałam jako prezent z UK od znajomej. Jak się okazuje pojawiły się już w hebe,  ale z taką wersją jeszcze się nie spotkałam.
Oba produkty mają podobne działanie. Krem do loków przeciw puszeniu oraz spray również o podobnym działaniu, trochę bardziej utrwalający i można go stosować również na suche włosy np do reanimacji, ale mnie szczerze ciężko używa się go w roli sprayu (jeszcze nie nauczyłam się chyba obsługi :P) a reanimacja jak wiecie u mnie się nie sprawdza wcale, więc oba produkty stosowałam na włosy mokre.

O opakowaniach nie będę się rozpisywać napisze krótko, solidnie wykonane nic się z nich nie wylewa, jak do tej pory nic mi się nie połamało, produkt łatwo z nich wydostać a szata graficzna kusi do zakupu. Mnie opakowania bardzo się podobają i są dość wygodne.



Produkty są przyjemne, konsystencja kremu/odżywki, pachną tak typowo jak kremy do włosów nie jakoś mocno. Na moich włosach dobrze się sprawdziły, a przede wszystkim krem. Niestety trzeba się nauczyć ich używać i wielu osobom mogą nie podpasować. Dla wielu osób może być problemem parafina zaraz na drugim miejscu w składnie. Powiedziałabym że to takie typowo obciążacze, oblepiacze. Ale plusem jest fakt że znajdują się tu również naturalne olejki gdzieś w połowie składu.



Moje włosy lubią parafinę w szczególności w olejku Amla Gold klik , ładnie się skręcają. W przypadku kremu niestety nie było spektakularnego podbicia skrętu, wręcz lekkie rozluźnienie, ale faktycznie włosy się nie puszą. Zimą wystarczy mi to że się nie puszą bo zazwyczaj noszę włosy spięte, bo przeszkadzają przy szalikach, płaszczach itp. Krem sprawdza się bardzo przyjemnie po basenie, zabezpiecza na basenie no i zapobiega puszeniu. Polecam nakładanie na włosy ociekające jeszcze wodą dzięki temu unikniemy obciążenia. Ja mogę na takie ociekające włosy nałożyć sporo kosmetyku, ale polecam jednak wielkość orzecha laskowego, to w zupełności wystarczy.



Jestem zadowolona z produktów, sprayu muszę się jeszcze dokładnie nauczyć stosować ponieważ spryskiwanie nie jest zbyt wygodne bo niestety więcej produktu ląduje na podłodze jak na włosach, najlepiej sprawdza się spryskanie dłoni i nałożenie na włosy produktu.

Zapomniałabym jeszcze o jednej rzeczy. Te specyfiki to jedyne takie po których nawet mogę w ciągu dnia przeczesać włosy palcami, i zachowują swój kształt.

4 komentarze:

Alterra granat i aloes,

Alterra Granat i Aloes.

grudnia 03, 2015 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 16 Comments

Odżywka Alterry z aloesem i granatem była jedną z pierwszych odżywek jakie zaczęłam stsować przechodząc na świadomą pielęgnację z kosmetykami naturalnymi. Można ją dostać w Rossmannie za około 10 zł, ale często bywa w rossmanowych promocjach.

 

Tą właśnie odżywkę poleciły mi dziewczyny na wizażu na zakręconym forum :). Jak wielokrotnie wam pisałam moje włosy lubią chyba wszystko i ciężko jest sprawić żeby coś im ewidentnie nie podpaswało, więc nie mam  problemu z większością kosmetyków nowych, testowanych itd.
Odżywka jest zamknięta w plastikowym opakowaniu zamykanym na "klik" z którego wygodnie się wydobywa produkt, ale niestety z końcówką trzeba się męczyć troszkę, ale dla chcącego nic trudnego. Opakowanie solidne, trwałe, ładna szata graficzna.
Zapach hmm... nie do końca mój taki słodko-kwaśny, ale po kilku użyciach idzie się przyzwyczaić.
Konsystencja gęsta, kolor biały.
Z powodzeniem myłam nią włosy.



Opakowań tego produktu zużyłam już kilka i za każdym razem tak samo byłam z niej zadowolona. Początkowo kiedy dopiero zagłębiałam się w pielęgnację włosów kręconych używałam tej odżywki jako odżywka d/s takie właśnie jest jej przeznaczenie. Działała wtedy bardzo dobrze włosy były nawilżone, błyszczące i lepiej się rozczesywały. Potem nadal stosowałam ją jako odżywkę d/s, następnie dawałam odrobinkę jako odżywkę b/s i żel lniany robiony w domu, efekt: włosy nawilżone, błyszczące, skręt podkreślony.



Było mi za mało, więc wypróbowałam ją również do mycia włosów. I szczerze myślałam że w końcu z nią wygram i nie zadziała ( chciałam się jej pozbyć bo zapach trochę mnie już drażnił).
Umyłam więc włosy odżywką, skalp szamponem, nałożyłam odżywkę Alterra na parę minut i rozczesałam włosy, zmyłam odżywkę, osuszyłam włosy, nałożyłam odrobinkę Alterry jako b/s i żel lniany i czekałam aż wyschną.


Wyobraźcie sobie że ten zabieg był strzałem w 10 ! Włosy nawilżone, miękkie, błyszczące, skręt podbity, a końcówki szalały pięknym skrętem z miłości do niej. Chcąc pozbyć się odżywki i wykorzystując ją w nadmiarze okazało się że jest ona kosmetykiem idealnym. Ile razy bym jej nie użyła tyle razy jestem z niej zadowolona. Lubię jednak eksperymentować z kosmetykami więc kupuję i testuję nowości, ale ta odżywka ciągle stoi na kosmetycznej półce i kiedy nie mam sił ani ochoty  na zabawę z moimi włosami wybieram Alterkę i wiem że zawsze będzie ok :)

Poniżej jeszcze opis producenta i skład:


Nie myślałam że kupując pierwsze produkty, które miały mi pomóc w rozpoczęciu świadomej pielęgnacji odnajdę od razu coś co tak dobrze się u mnie sprawdzi. Jestem z niej bardzo zadowolona i polecam wypróbować jeśli ktoś jej jeszcze nie miał ( mimo że już wszędzie się o niej trąbiło :p).
Uwaga! Włosy z tendencją do puszenia mogą nie polubić się z aloesem, moje się puszą ale aloes lubią :)

16 komentarze: