krem do rąk,

Perfumowany krem do rąk.

marca 23, 2017 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 0 Comments


Już wiele razy pisałam o kosmetykach FM Group, i wiele razy mówiłam ze bardzo mi one odpowiadaj, są dla mnie dopasowane zapachami oraz działaniem :) a dziś przedstawiam wam Perfumowany krem do rąk marki FM. Mój krem jest o zapachu perfum bodajże nr 81. Jest to ładna kompozycja kwiatowa, lekka i wiosenna. Nie jest duszacy jest delikatny, utrzymuje się na dłoniach dłuższy czas. Ja jestem zapachowcem i zapach dla mnie to ważna rzecz, zdecydowanie miłej jest używać kosmetyków które odpowiadają mi zapachem. Zdecydowanie chętniej sięgam po te które zarówno działają jak i pachną :) już kiedyś wspomniałam że nie jestem fanka typowych kremowych zapachów i wolę raczej jakieś pachnące owocami itp.


Krem znajduje się w typowej tubie plastikowej, z której łatwo wydobyć cały produkt. Jest bardzo wydajny, nawilża, i pozostawia skórę miękka i miła w dotyku. Moim zdaniem idealny nawet przy bardzo wysuszonych dłoniach. Pozostawia delikatny film na dłoniach, ale nie jest to jakaś bardzo tłusta warstwa dość szybko się wchłania, pozostawiając dłonie nawilżone oraz pięknie pachnące.


Powyżej opis, a poniżej skład :) 

Co tu dużo mówić, ja jestem bardzo na tak, moje dłonie są dość wymagające a ten krem naprawdę się sprawdza. Firma FM znów u mnie zapunktowala i uważam że kremiku jest godny polecenia i wypróbowania. Cena to jakieś 16 zł. 

0 komentarze:

nivea,

Nivea kremowy nawilżający żel pod prysznic. Co myślę o Nivea?

marca 23, 2017 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 0 Comments


Nivea, marka znana od bardzo wielu lat myślę że większość z was zna markę tak jak ja od dzieciństwa. Nie znam chyba nikogo kto mógłby powiedzieć nie znam nie używałem. Początkowo firma jak wiemy zajmowała się jak wiemy, kultowy znanym nam wszystkim kremem, e niebieskim metalowym, słoiczku z białym napisem, i przez lata niezmienny zapachu, który to zapach zna chyba każdy. Z czasów dzieciństwa pamiętam że kremu używalo się dosłownie do wszystkiego, to było aż śmieszne kiedy słyszało się jak na każdą rzeczy świetny jesy krwi Nivea. "Masz sucha skórę?  Słuchaj Nivea jest najlepsza smaruj przejdzie Ci." Albo, "Ojej poparzylas się? Użyj kremu Nivea", czy Usta Ci pękają? Weź Nivea pomaga na wszystko". Tego się nie da zapomnieć :). 
Ja jakoś nigdy nie przepadalam za kremem Nivea tym tradycyjnym, był tłusty i mocno pachnial, niemniej jednak stosowałam go na dłonie, czy też jak gdzieś wychodziłam jako dziecko, pamiętam zawsze babcia mnie nim smarowala i sama też nim zawsze pachniala, nie jest to mój ulubiony zapach ale kojarzy mi się z dzieciństwem :)
Po jakimś czasie w moim domu pojawiła się inna wersja kremu Nivea bambino, które o wiele bardziej odpowiada mi za pachami, mimo że jest tak samo tłusty bardziej również odpowiada mojej skórze. Krem bambino towarzyszy mi do dziś, bardzo dobrze sprawdza się na różne podrażnienia, drobne wypryski itp. Nie będę bardziej opisywać, tego kremiku, bo tematem miał być żel pod prysznic.

Przechodzimy więc do żelu.


- plastikowe ładne opakowanie, z którego można wydobyć wygodnie produkt, chociaż przy końcu trochę ciężko 
- konsystencja kremowa, kolor biały 
- zapach, co tu dużo mówić Nivea poprostu :D
- Skład: poniżej ;)


Moje odczucia co do żelu?  Żel jak żel, myje bo to ma robić. Podczas pierwszego użycia, myślałam sobie pod prysznicem, przyjemne uczucie nawilżenia podczas kąpieli i już byłam skłonna wydać mu dobra opinie, kiedy to zmykam produkt i czułam jak moja skóra aż skrzypi z braku jakiegokolwiek nawilżenia, balsam (również Nivea)  musiał zostać zastosowany. Po kolejnym użyciu moje niezadowolenie było już mniejsze, skóra już tak bardzo nie skrzypiala, nadal jednak nie było dobrze, ale przy kolejnych razach było zawsze troszkę lepiej.

Nie podam wam ceny tego kosmetyki bo jej nie znam, przyznam się szczerze że sama nie zakupiłam raczej produktów Nivei, ten produkt jak i kilka innych dostałam poprostu w zestawie świątecznym, jeszcze na Boże Narodzenie. W zestawie znajdował się: żel pod prysznic, balsam do ciała, tonik do twarzy, mleczko do twarzy, dezodorant w kulce perłowy, peeling do twarzy oraz dwufazowy płyn do demakijażu. Z tego właśnie powodu testuje ;) 

Ja sama nie jestem bardzo przekonana do produktów Nivea jeśli chodzi o ten produkt, nie widzę nic nadzwyczajnego. Żel jak żel, wolę produkty o milszych zapachach które bardziej umilają kąpiele. Myślę że nie kupiłabym raczej ponownie mimo że nie jest to jakiś zły produkt, zwyczajnie wolę inne i już niedługo pochwalę się moimi na dzień dzisiejszy ulubionymi :)

Dobrze kończę już, bo się przydlugo robi. Ale ze mnie gadała, masakra. Przepraszam za jakość postów i ewentualne błędy pisowni itp, ale wszystko robię z mobilnej aplikacji blogger, która też idealna nie jest a ja poprostu nie mam komputera.


0 komentarze:

garnier,

Garnier Ultimate Blends

marca 23, 2017 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 6 Comments


Produkty Garniera znają chyba wszyscy. A już napewno o osławionej odżywce Garnier Ultra Doux z awokado i masłem Karite słyszał każdy. Sama już dawno temu pisałam wam jak ja uwielbiam, jej zapach i działanie, oraz fakt że mogę nakładać ja zarówno jako odżywkę d/s jak i b/s. 



Jednak teraz będąc za granicą natkelam się na równie cudowną odżywkę od Garniera, Garnier Ultimate Blends z olejem rycynowym i syropem z klonu, która mam nadzieję niedługo pojawi się w Polsce <3. Odżywka przeznaczona jest do włosów zniszczonych, przepięknie pachnie, zapach słodki podobny do Garniera z awokado i utrzymuje się na włosach nawet po spłukaniu. Myślę że jeśli chodzi o działanie odżywka w działaniu jest podobna do Ultra Doux która uwielbiam, ale po tej odżywce włosy są jeszcze bardziej miękkie, nie są obciążone ale dobrze nawilżone. Garnier AiK moim zdaniem troszkę bardziej potrafił włosy obciążyć po użyciu jako b/s, przy tej odżywce nie zdarzyło mi się to jeszcze mimo że nakładam spore ilość zarówno do spłukiwania jak i bez.


Poniżej skład i opis, niestety w wersji angielskiej ponieważ produkt narazie dostępny jest tylko za granicą. Jednak mam nadzieję że pojawi się w Polsce i będziecie mogły ja wypróbować bo naprawdę warto. 
Ja się z nią bardzo polubiłam, mam nadzieję że wy również będziecie miały okazję wypróbować i podzielicie moja miłość do niej :)



Myślę że warto ją wypróbować chociażby dla odmiany zamiast Garniera AiK.

6 komentarze:

o mnie,

Przypominam o sobie

marca 07, 2017 Lavania Viola / Wojownicza ksiezniczka 0 Comments

Już kiedyś obiecywałam że się poprawię i będę pisać, nie było możliwości, zaszły różne zmiany u mnie i całkiem odpuściłam bloga. Mam jednak w głowie plan żeby troszeczkę go odświeżyć zmienić ogólny wygląd no i zacząć znowu pisać, ale nie tylko o włosach i kosmetykach. Myślę że zaczną się pojawiać posty o bardzo różnych rzeczach, od kosmetyków i włosów na których punkcie dalej mam szaleństwo, po jedzenie, muzykę i cała masę innych rzeczy, nie wiem czy będzie wam się podobało, ale zobaczymy. Czasem zmiany nie są takie złe :-). Może w końcu się wam pokaże wraz z moim, nowym TŻ. TRoszkę to dzwnie brzmi z "nowym", nie zmieniam Panów jak rękawiczki, bo przez ostatnie 7 lat miałam ciągle jednego Tz ale niestety z poprzednim z wielu powodów nie ułożyło i od kilku dobrych miesięcy, jestem z mężczyzną mojego życia z którym znam się od najmłodszych lat życia :-) także i on myślę się wam pokaże tym bardziej że jeszcze parę rzeczy tutaj o sobie powiemy ;-). A jeśli chodzi o moje włosy hmm... Musiałam je odpuścić na dłuższy czas, co nie znaczy że nie dbałam o nie. Dbałam ale nie tak jak wcześniej, teraz znowu w miarę możliwości będę je znowu rozpieszczala ;-) 

Chwilowo nie mogę zamieścić zdjęć w poście bo korzystam z aplikacji na telefonie blogger i niestety jak zawsze kiedy chce dodać zdjęcia aplikacja Się wyłącza :-(

0 komentarze: